User
Rubikon cz. 3
- Czy pozwolisz że Ci w tym pomogę Paulinko? - zapytał biorąc moją dłoń, nieszczęsna kiecka znowu się zsunęła.
- Tak, jeśli potrafisz - odpowiedziałam skołatana i wtedy Karol, zaskakując mnie, pociągnął moja dłoń i położył wysoko na swoim udzie. Próbowałam się szarpnąć, jednak on trzymał delikatnie, ale mocno. Zaczął tą moją dłonią sunąć po swoim kosmatym, szorstkim zarostem udzie,w górę, ku pachwinie, pod obsunietą nogawkę bermudów. Karolina przyglądała się nam z widocznym rozbawieniem, a on wsuwał mi dłoń wyżej i wyżej. Nagle poczułam, że nie ma pod spodem bielizny, a ja palcami zaczynam dotykać... kurwa mać, pod palcami czułam jego chuja. Jak dotychczas, jedynym kutasem jakiego dotykałam, była penis mojego męża, a tu, na dodatek, w miejscu publicznym obmacuję obcego mi dotąd faceta.
- Paulinko, powiedz Karolinie co czujesz? - zapytał niskim głosem.
- Czuję Twojego kutasa. - wyrzuciłam z siebie bezskutecznie usiłując wycować dłoń.
- A czy to co czujesz, różni się czymś, od tego co czułabyś w nogawce męża?
- Tak - wykrztusiłam z siebie jednocześnie powoli, sama nie wiem dlaczego, wyprostowałam podkurczone bojaźliwie palce. Czułam miękki prawie aksamitny organ, nawet teraz, gdy odpoczywał dosyć długi i gruby z luźną, chyba centymetrową skórą napletka nad grubszą od miękkiego trzonu żołądzią.
- Tak, różni się, myślę że jest większy i grubszy od penisa Piotra - wydukałam cicho. Organ, pod moją dłonią zaczynał się budzić do życia wyraźnie nabierając tężyzny. Już był imponujący, a jeszcze się nie podniósł.
- Co jeszcze możesz powiedzieć, o kutasie męża, czując mojego? - cicho powiedział Karol. Karolina, udawała, że zupełnie ją nie interesuje moja ręka na czymś, co należało do niej.
- Kutas Piotra jest gładki, bez żył i żołądź tak nie odstaje. Jest tej samej grubości co reszta - poprawiłam.
Penis Karola pod moja dłonią nadal rósł, stawał się sprężysty, przejawiając coraz większą ochotę do pozycji zasadniczej.
- Zsuń skórę, Paulino - szepnął i zmrużył oczy. W tym momencie otworzyły się z trzaskiem wahadłowe drzwi od zaplecza i wynurzył się młody kelner z tacą, na której brzęczało nasze zamówienie. Wyrwałam rękę poprawiając sukienkę, jakbym miała jeszcze coś do ukrycia. Karol rzucił na stół banknot, który regulował należność ze sporym naddatkiem, czym dał do zrozumienia wścibskiemu młokosowi, że nie będzie więcej mile widziany przy naszym stole. Gdy kelner zniknął, Karol ponowił prośbę. Zauważyłam, że szeroka nogawka jego bermudów już się podniosła tworząc spore wybrzuszenie.
- No, wysłuchaj go, ja tam lubię czuć go w dłoni... - uśmiechnęła się niewinnie Karolina. - I nie tylko dłoni. - dodała z uśmieszkiem dającym wiele do myślenia.
- Cholera - klęłam w myślach - do czego mnie nakłaniają.
Uświadomiłam sobie równocześnie, że przyszłam tutaj sama, przez nikogo nie zmuszana, ba, oni przyszli właściwie na moje zaproszenie. Nie zmieniało to jednak faktu, że miałam mu włożyć dłoń w nogawkę. Co miałam zrobić? Powoli zbliżyłam dłoń, nieśmiało wsuwając pod bawełnianą tkaninę.
- Masz bardzo miły dotyk - mruknął zachęcająco, a moja dłoń wędrowała wyżej. Jego penis już stał pionowo wykorzystując obszerność nogawki. Karol włosy u nasady miał krótko przystrzyżone, co powodowało, że podstawę penisa otaczał szorstki dywanik. Sam trzon opleciony był pulsującymi w dłoni żyłami. Główka, o dziwo, mimo że organ już stał na baczność, nadal była okryta grubym napletkiem którego nadmiar wieńczył całość na górze. Mówię o dziwo, bo napletek w penisie męża zsuwa się sam, gdy tylko organ podniesie głowę. "Niezła lekcja męskiej anatomii, doświadczenie organoleptyczne" - myślałam z przekąsem, czując jednak dreszcz podniecenia. Uświadomiłam sobie z przerażeniem, że nie mam majtek i przeżywane "emocje" już zostawiają na sukience znaczący ślad. Po prostu, wbrew sobie podnieciłam się i wilgotność między nogami zaczeła nabierać na intensywności.
- Zsuń proszę, zsuń skórę - syknął cicho właściciel dzierżonego przez moją dłoń organu. Pociągnęłam, ściskając pień, w dół, a nastepnie objęłam od góry czując na środku dłoni wilgotny pulsujący kraterek. Główka, którą teraz obejmowałam była wielka jak berło, wyraźnie odcinając się od trzonu delikatną chropowatością.
- Co byś uczyniła w tej sytuacji mężowi? - zapytał cicho.
- Z mężem nie robiłam tego w knajpie - bąknęłam skołatana sytuacją, obracając dłoń na coraz wilgotniejszej żołędzi. Zdawałam sobie sprawę, że zabrnęłam już tak daleko, że nie mogę się wycofać. Zaczęłam ruchem obrotowym środkiem dłoni pocierać coraz bardziej pulsującą i wchodzącą w stan rozdygotania główkę, jednocześnie palcami i paznokciami obrabiałam nasadę. Już po kilku sekundach poczułam jak dłoń wypełnia się lepkim strumieniem. Karol westchnął głęboko, jakby nie mógł złapać powietrza, jednocześnie, od góry, przez spodenki przytrzymał moją rękę. Po kilku potężnych spazmach, kutas zaczął się kurczyć, a ja wyjęłam dłoń pełną pachnących protein o mleczno-białawym zabarwieniu. Chojny dawca przytrzymał moją dłoń, pochylił się nad nią i spił połowę zawartości. Patrzyłam na niego jak urzeczona. Mój mąż dotychczas, nie chciał dać się nakłonić do wylizywania swojej własności, gdy wypływała z cipki.
- Reszta dla ciebie. Skosztujesz? - Zapytał z dziwnym błyskiem w oczach.
- Spróbuj, ja to bardzo lubię - niewinnie odezwała się Karola, spoglądając na nas z zainteresowaniem takim, jakby oglądała konsumpcję deseru po rodzinnym obiedzie.
- Smak i zapach spermy nigdy nie działał na mnie uwstecznieniem odruchów żołądkowych, jednak dotychczas nie spijałam spermy z dłoni, preferowałam naturalne źródełko, a teraz proponował mi to na dodatek dawca, którym nie był mój Piotr. No tak, ale dotychczas wielu rzeczy nie robiłam i to, co zrobiłam "Pod Aniołem" miało na zawsze odmienić moje zachowania seksualne. Podniosłam dłoń o ust i wolno spiłam resztę jej zawartości.
Posiedzieliśmy jeszcze kilkanaście minut, omawiając szczegóły mojego planu i wyszliśmy na ulicę. Gorący, parny wieczór ogarnął moje ciało lepkim oddechem. Czułam, ze sukienka klei się do mojego tyłka, wrażenia z kutasem Karola, nawet mimo stresu nie pozostawiły mnie obojętną. Szybko się pożegnaliśmy i prawie biegiem ruszyłam w kierunku parkingu. Trudno opisywać stan mojego ducha, gdy znalazłam się w samochodzie. Włączyłam silnik i oddałam się rozmyślaniom, czekając aż klima schłodzi nagrzane jak piekło sahary wnętrze. Chłodny powiew między nogami uświadomił mi, że moje koronkowe majtki zostały "Pod Aniołem" na stole. Trochę było mi ich żal, ale wiedziałam, że na pewno po nie nie wrócę. Ba, byłam pewna, że nigdy tam nie wrócę. W głowie miałam mętlik. Byłam zażenowana, a jednocześnie podniecona i podekscytowana swoim postępowaniem. Zamknęłam oczy i wsunęłam dłoń między szeroko rozstawione uda. Wystarczyło kilka ruchów dłonią i z cichym okrzykiem odfrunęłam. Nawet gdy otworzyłam oczy i zobaczyłam stojącego obok samochodu kloszarda tryskającego, na maskę samochodu, spermą, nie zrobiło to na mnie większego wrażenia. Uświadomiłam sobie, że moi nowi, jakże dziwni znajomi coś we mnie zmienili i w zasadniczy sposób zbliżyli mnie do spełnienia fantazji Piotra. Przekroczyłam Rubikon.
Od czwartkowego spotkania z Karoliną i Karolem czas minął bardzo szybko. W sobotę od rana nie mogłam myśleć o niczym innym, jak tylko o tym, co zaplanowałam na wieczór. Wczesnym wieczorem zaczęłam łasić się do Piotra dając mu do zrozumienia, że zaznajamianie się z programem TV na sobotni wieczór uważam za zbędny wysiłek dla oczu. Nadmieniłam tajemniczo, słodkim głosem, że mam szczególne plany na wieczór. Był trochę zaskoczony, jako że dotychczas, jak już wspominałam, szczególne pomysły były jego domeną. Zaciągnęłam go do łazienki przepełnionej wydobywającym się z wanny aromatem sosny. Wanna się przelewała od piany. Z kinkietów powykręcałam żarówki i wszystkie półki zastawiłam świecami. Piotr, spoglądając na nastrojowy anturaż zrozumiał, że zanosi się na coś specjalnego. Zanurzyliśmy się w pianie zalewając niemiłosiernie posadzkę łazienki, ale nic to; jak nastrój to nastrój. Biorąc pianę w garści nakładałam na męża, szczególna uwagę przykładając, aby kutas mężowski dobrze się prezentował w pienistym kołnierzu. Sterczał okazale, spoglądając buńczucznie jednym okiem. Pomyślałam sobie, że kutas Karola, którego skądinąd nawet nie widziałam dotychczas tylko dotykałam, mimo że sporo większy według wrażeń dotykowych, wcale nie wzbudzał we mnie szczególnych wspomnień i resentymentów. W myślach traktowałam go po prostu, jak innego kutasa, nic więcej.
Nie oszczędzałam mężowi pieszczot, jednak dozowałam je tak, aby wciąż wiedział, że najlepsze jeszcze przed nim. Wytarliśmy się wyjętymi z szafy nowymi, mięciutkimi ręcznikami, co prawda Piotr się zdziwił, dlaczego na półce w łazience wyłożyłam cztery, ale wyjaśniłam, że przed tak długą nocą, jaka go czeka lepiej się przygotować zawczasu. Poszliśmy do sypialni, w przygotowanie której włożyłam jeszcze więcej czasu i serca. Na stoliku kieliszki i butelka ulubionego czerwonego Caringole, przy którym zawsze wspominaliśmy namiętne noce podczas zwiedzania przed laty Langwedocji. Cała sypialnia płonęła migotliwym światłem płonących świec, a była ich prawie setka. Wszystko to tworzyło bardzo romantyczną atmosferę. Miałam ogromna ochotę, aby już, natychmiast się na niego rzucić, by go dosiąść i pogalopować, powstrzymałam się jednak. W podbrzuszu czułam ogromne podniecenie, od czwartkowych przeżyć nie kochałam się z Piotrem. Jego penis też chyba wyczuwał nadzwyczajną sytuację, napięty do granic możliwości ociekał kropelkami pojawiającymi się na czubku. Zaczęliśmy się delikatnie pieścić i całować. Rozgrzewało mnie porządanie i emocje związane z tym, co zaplanowałam. W końcu zaproponowałam, że przywiążę go do fotela i będę go kochać według moich reguł. Przystał na to z entuzjazmem, niczego nie podejrzewając, usadowił się wygodnie w głębokim fotelu, który wcześniej zholowałam do sypialni. Zawiązałam mu oczy i wyciągnęłam spod łóżka przygotowane do tego celu akcesoria, czyli zwykłe bandaże elastyczne.
- No tak, teraz naprawdę jesteś mój i mogę uczynić co zechcę.
- Kochanie, jestem Twój, rób to szybko, rób szybko, co ci tylko do głowy przyjdzie! - odpowiedział.
Uśmiechnęłam się słodko i pomyślałam - "oj kochanie, gdybyś Ty wiedział, co Cię dzisiaj czeka..." ! Skrępowałam jego nogi i ręce tak, że leżał nisko na fotelu z szeroko rozłożonymi nogami, a ręce przymocowałam do drewnianych kul wieńczacych oparcie. Aby jeszcze bardziej odizolować go od zbędnych bodźców zewnętrznych, na uszy założyłam mu maleńkie słuchawki podłączone do discmana. Aby uniemożliwić im zsunięcie się z głowy, przytroczyłam je opaską przesłaniającą oczy. Z Discmena do Piotrowych uszu sączyła się nastrojowa, ale całkowicie zagłuszająca inne dźwięki muzyka. Wgramoliłam się na poręcze fotela tak, że klęczałam na nich głową w dół podstawiając moje już bardzo mokre wnętrze pod usta męża. Muszę tutaj nadmienić, że wcześniej, pod nieobecność męża wypróbowałam realność i wygodę tej pozycji, poprawiając jednocześnie kąt ruchomego oparcia. Nie mogłam, jako kobieta zorganizowana niczego pozostawić przypadkowi.
Uporawszy się z logistyką, wzięłam się za pieszczoty. Delikatnie drapiąc jądra i pośladki ssałam główkę kutasa. Napletek mężowskiego kutasa zsunął się sam i odsłaniał czerwonawa głowicę. Penis mojego męża był gładki, lekko skręcony w lewo, gdyby nie to lekkie skręcenie, przypominałby gładki wibrator, jaki dostałam kiedyś od niego z jakiejś tam okazji. Piotr, żartował sobie, że on sam nie rozgląda się za innymi kobietami, natomiast penis jest poza jego kontrolą i nic na to nie poradzi, że ma tendencję na lewo. Po wstępnych, ale bardzo namiętnych i głębokich pocałunkach kutasa zmieniłam pozycję dosiadając go w pozycji odwrotnej. Przytroczenie męża do fotela zmuszało mnie do bardzo szerokiego rozstawienia ud, co spowodowało że wniknięcie kutasa było nadzwyczaj głębokie. Jedyne ruchy, jakie mogłam wykonywać, to głębokie skłony w przód. Czułam, że nie tylko mąż jest już na skraju ... tuż...tuż... Jeszcze kilka takich skłonów, i oboje ... nie, do tego nie zamierzałam dopuścić. Jeszcze nie teraz...
Znowu przemieściłam się i usiadłam na jego twarzy. Cipka wyciekała jak dojrzała brzoskwinia, Piotr wiedział co ma robić. Delikatnie wsunął swój język w moje wnętrze i zaczął nim machać rytmicznie do przodu i do tyłu. Zawsze robił to fantastycznie. Umiał mnie doprowadzić bardzo szybko do końca. Po chwili skierował ciepły oddech na moją łechtaczkę i rytmicznie polizał środkową, najbardziej szorstką częścią. Zmieniał przy tym tempo i od czasu do czasu zasysał moją szparkę. Później znowu swoją uwagę skupił na moim punkciku i tak oto mnie doprowadził do wyjących spazmów.
A propos, szorstkiej części języka, to wyczytałam kiedyś wyjaśnienie, dlaczego smakosze są lepszymi kochankami. Po prostu smakosze mają lepiej rozwinięte kubeczki smakowe, mają też ich więcej, stąd szorstkość języka i dlatego są tak dobrzy w seksie oralnym. A mój mąż i kochankiem i smakoszem był wyśmienitym. I jednym i drugim potrafił się delektować...
Przeżyłam bardzo intensywny orgazm. Gdy doprowadzał mnie do dreszczy rozkoszy, mimo że trudno było o skupienie, nie zaniedbywałam jego kutasa dotykając i pieszcząc, obserwowałam, jak wypuszcza lśniące, lepkie kropelki, które z ochotą zlizywałam. Pojękiwał sobie delikatnie, a ja tuż przed samym szczytem przerywałam zabawę i na chwilę wychodziłam z sypialni do pokoju. Po chwili wracałam i do sypialni i do pieszczot; znowu pocierałam go i drażniłam. Naciągałam jego skórkę lewą ręką, a ustami lekko ssałam żołądź. Prawą reką od czasu do czasu powracałam do jąder i dupeczki. Jaja były już opuchnięte i widać było, że ich zawartość tylko czeka, aby znaleźć ujście w głośnym finale. Bawiłam i droczyłam się z nim chyba przez godzinę. Doprowadziłam go do takiego stanu, w ktorym dosłownie błagał mnie, abym go dosiadła chociaż na parę sekund, albo przynajmniej uwolniła jedną jego dłoń, aby mogł sobie sam dokończyć. Moja gra się jednak dopiero zaczynała. Usłyszałam, że zadzwonił dzwonek do drzwi. Słuchawki na uszach Piotra całkowicie zagłuszały mu wszystkie dźwięki i uniemożliwiły usłyszenie i tak delikatnego dzwonka.
Wiedziałam, że to moi goście - jacy tam moi - nasi - ale on jeszcze o tym nie wiedział. Powtarzając już wcześniej narzucony rytm pieszczot i antraktów ucałowałam go głeboko i wyskoczyłam do przedpokoju. Naciągnęłam, sama nie wiem po co, maleńkie majteczki, narzuciłam peniuar i otworzyłam drzwi. Karol sprawiał wrażenie jeszcze wyższego niż w pubie, a Karolina jeszcze niższej. Karolina zdjęła z siebie wszysto, czyli sukienkę i majtki, natomiast Karol pozostawił na sobie dziwne maleńkie majteczki, których pasek wcinał się pomiedzy mocno owłosione, muskularne pośladki. Zawsze zwracałam uwagę na męskie tyłki i uda, bo miałam przeświadczenie, że od ich muskulatury uzależniona jest siła i energia pchnięć. Piotr mógłby być wzorcem, wtedy gdy go wybierałam nie miałam jeszcze tej wiedzy, ale chyba intuicja podpowiedziała mi trafność wyboru.
Weszliśmy do pokoju, a następnie do sypialni. Skrępowany i unieruchomiony Piotr miał zniecierpliwioną i zdziwioną minę, przedłużającą się przerwą w pieszczotach. Przybysze spojrzeli na siebie i zbliżyli się do mojego "umęczonego" męża. Gdy zaczęli go wspólnie delikatnie muskać palcami, na jego twarzy pojawiło się zdziwienie i dezorientacja. Uśmiech ulgi pojawił się na jego twarzy, gdy poczuł na kutasie język omiatający delikatnie główkę. Teraz ja byłam za to zdezorientowana, bo to był męski język. Karol z filuternym uśmieszkiem pochylał się nad kutasem mojego męża i drażnił go językiem i delikatnie ustami obejmował żołądź lekko zaciskając zęby na nasadzie. Byłam zaskoczona, gdy wolno, ale konsekwentnie wchłaniał ustami coraz głebiej Piotrowego kutasa, aż ustami dotarł do wygolonej, bezwłosej podstawy. Takie coś nigdy mi się nie udało, mimo że wielokrotnie próbowałam. Piotr zesztywniał, zacisnał żeby i ... i wtedy Karol szybko zaprzestał swych, imponujacych mi praktyk i kiedy Piotr już, już miał strzelać mężczyzna odsunął i zrobił miejsce swojej partnerce. Ta zaś, przy jego pomocy usiadła okrakiem, w sposób wcześniej wypróbowany przeze mnie, nad głową mojego męża osadzając cipkę na jego ustach.
Wtedy wszystko się wydało. Po pierwsze, mój mąż był węchowcem i wyczuł inny, odmienny aromat, a poza tym ona była całkowicie wygolona, a ja mam pozostawiony paseczek. Piotr wyszeptał:
Tak, już rozumiem, teraz wszystko rozumiem. Już rozumiem Twoją tajemniczość i tą Twoją niespodziankę.
Kobieta złapała go za penisa ciągnąć dość brutalnie. Aż podskoczył zdziwiony tą nagłą zmianą pieszczot. Po delikatnych, subtelnych muśnięciach, taki gwałt na jego przyrodzeniu. Karolina, umieszczając kolana na oparciu fotela ulokowała swe krocze na twarzy Piotra, leżąc na nim twarzą w dół i opierając się łokciami o wyściełane oparcia boczne, znalazła się ustami nad główką penisa. Dłońmi z długimi, szczupłymi palcami objęła jaja, drapiąc karminowymi paznokciami wygoloną, aksamitną mosznę. Zauważyłam, że wielki palec prawej ręki jakby od niechcenia, od czasu do czasu błąkał się miedzy pośladkami, smerając jego dupkę. Piotr lizał jej mokruteńką, zaczynającą się rozchylać pipkę z takim samym znawstwem i zapałem, jak przed chwilą lizał moją; jego język omiatał szerokimi pociągnięciami raz jedną, raz drugą stronę gładko wygolonych, mających o ton ciemniejszą karnację niż uda, warg. Karolina poruszając nieznacznie tyłkiem góra-dół ułatwiała mu sprawę, powiększając tym samym jego strefę działania. Jego język zaczynał swoją wędrówkę od pojawiającej się między rytmicznie rozchylającymi pośladkami brązowawej dziurki, do ukazującej się w tym samym rytmie, w szczelince rozkoszy, różowej łechtaczki. Zrozumiałam, że zupełnie inną sprawa jest kochać się, oddawać nawet najbardziej swawolnym i "wyuzdanym" igraszkom, co innego oglądać porno na ekranie telewizora, a zupełnie inną sprawą jest oglądanie z bezpośredniej, nie większej niż pół metra odległości takich scen w wykonaniu osoby najbliższej, mojego ukochanego, darzonego od lat tym samym, niezmiennym od lat uczuciem, Piotra. Nie odczuwałam cienia zazdrości widząc jego zapał, przyglądałam się ze zgoła klinicznym, naukowym zainteresowaniem, czując chyba to samo, matczyne rozrzewnienie, jakie czułam przed laty, gdy w piaskownicy oglądałam pierwsze osiągnięcia architektoniczne naszego syna. Jednak teraz, widok był zgoła innej natury, a odgłosy mlaśnięć i postękiwań jak onomatopeje docierały do mnie, powodując powrót gorącej fali podniecenia, do którego Piotr mnie wcześniej doprowadził, a które częściowo opadło.
Zapatrzywszy się w obraz przed sobą, nieomal zapomniałam że i mnie tutaj przypadła pewna rola do odegrania. Rola, co do której nadal miałam mieszane uczucia. Muszę zaznaczyć, że Piotr był jedynym facetem w moim życiu. Poza przelotnymi, w okresie studiów miłostkami, okraszonymi ukradkowymi pocałunkami i obmacywankami, głównie moich dziewczęcych piersi, nie miałam żadnych doświadczeń. Jedyny kutas, którego aksamit czułam w swoich dłoniach i wszystkich otworach w których się mieścił, to kutas Piotra. Teraz miało to się zmienić.
Zbliżyłam się do Karola. Z mikroskopijnych, brokatowych, jak na karnawał slipek, wystawał w trzech-czwartych jego wielki naprężony, penis. Widok żony w pozycji kraba, lizanej przez innego mężczyznę podniecił młodego mężczyznę niesłychanie. Teraz naocznie mogłam się przekonać o tym, czego w czwartek się domyślałam, wkładając dłoń w nogawkę jego bermudów. Kutas Karola naprawdę był wielki. Jak on coś takiego mógł wpychać w filigranową żonę nie czyniąc ją kaleką? Odgłosy dobiegające z fotela, cała ta atmosfera podnieciły mnie bardzo i wprowadziły w stan pewnego rozluźnienia, wyluzowania. Nie zastanawiając się co czynię, pochyliłam się nad wystającym, lśniącym kutasem, najpierw go delikatnie pogłaskałam, a następnie oswobodziłam, zsuwając brokatowe majtki. Delikatnie językiem spróbowałam lśniącą na czubku kropelkę, a następnie objęłam, nie bez trudu całą główkę ustami. Smakował trochę inaczej niż całowany przed minutami chuj mojego małżonka, był zdecydowanie grubszy, przez grube żyły rysujące się dookoła, sprawiał wrażenie sękatego. Główka była większa od trzonu, wyglądała jak lśniący grzybek, który obejmowałam rozwartymi na maksa szczękmi. Tak wypełnił mi usta, że język miał ograniczone pole manewru. Zajmując się potężnym organem, jednocześnie zerkałam co chwilę na męża z dziewczyną. A Piotr bardzo szybko i wprawnie, mimo że krępujace go więzy, skutecznie ograniczały swobode ruchów, doprowadził swoją nową kochankę do westchnień i pomruków. Swoim zwyczajem, na koniec, cały język zatopił w jej szparce. Dziewczyna, przeżywająca chyba niezły, jak moje dotychczasowe doświadczenie uczy, orgazm, najpierw przyśpieszyła oddech, zaczęła kwilć, mruczeć, wydawać nieartkułowane dźwięki i krzyki.
- Taaak... liż ją, mocniej... mooocniej... liż tą pizdę, do cholery - mooocniej !!! - wrzasneła nagle przeciągle.
Zapomniała, że Piotr ma na uszach blokadę akustyczną i dźwięki do niego nie docierają. Jej zaczerwieniona cipka otwarta była jak kwiat orchideii, płatki ruszały się łapczywie jakby usiłowały zaczerpnąć powietrza: z purpurowego wnętrza wypływała jak slimak, strużka lepkiego, o intesywnym i specyficznym aromacie śluzu. "No widzisz dziecko " - pomyślałam sobie - "stara szkoła seksu. Będziesz długo pamietała finezję dojrzałego kochanka." Uświadomiłam sobie, że pomyslałam o tym z dumą, jakby jej orgazm był moją bezpośrednia zasługą. Zdyszana, łapiąca oddech Karolina, mając o centymetry od ust napreżoną i lśniącą fujarę Piotra, trudem powstrzymywała się od pieszczot rewanżu. Stosując się jednak, do wcześniejszych ustaleń, utrzymywała go nadal w stanie tuż, tuż przed erupcją, kontrolowała sytuację nie dopuszczajac do wytrysku. Piotr, któremu kolana Karoliny dociskały do uszu słuchawki z głośną muzyką, chyba i tak nie słyszał wrzasków Karoli, miał teraz zdziwioną minę nie czując zdecydowanych działań na swoim kutasie. Wtedy też pozostawiając opaskę na oczach, zdjęłam mu słuchawki z uszu i powiedziałam słodkim, przekomarzającym się głosem.
- Teraz, kochanie, kiedy już prawie rozrywa ci fujarę, usłyszysz, ale nie zobaczysz tego, co cię tak korciło od dawna. Piotrusiu, twoja żona ma tutaj niezłego ogiera, który za chwilę będzie mnie pieprzył. I co ty na to? Będziesz mógł to słyszeć, ale na razie jeszcze nic nie zobaczysz. Musisz, kochanie, pobudzić swoją wyobraźnię na maksa!
Sama nie wiem, skad mi się wzięło to diaboliczne uniesienie. Piotr milcząc poruszył gową, jakby chciał zsunać przesłaniający oczy szalik, ale bezskutecznie, wiążąc przewidziałam taką okoliczność i zrobiłam to mocno.
Roześmieliśmy się, a ja poczułam przez niewielki skrawek jedwabnych majtek, jak o moje pośladki ociera się o sterczący organ Karola. Karolina na powrót zainteresowała się kutasem Piotra i zaczęła go delikatnie ssać i podgryzać. Zniewolony mąż błagał ją, aby mu skończyła, pozwoliła opróżnić napęczniałe, co widać już było gołym okiem, jaja, ale to ją tylko bawiło. Śmiała się i delikatnie, bardzo delikatnie pieściła jego ptaszka. Robiła to powolutku, tak aby czasem nie wystrzelił, a jednocześnie, by przez cały czas był w stadium maksymalnego pobudzenia. Po chwili poczułam, jak obcy mi do niedawna mężczyzna, rozrywa cieńki jedwab majtek i zaczyna kutasem gmerać przy pośladkach. Oparłam łokcie o oparcie fotela wypinając się wdzięcznie w jego kierunku. Zawsze byłam dumna ze swoich tyłów i miałam w tym momencie tą figlarną świadomość, że na pewno nie pozostanie obojętny. Gdy wspominam teraz te chwile, sama się dziwię swojej śmiałości i... bezwstydnej swobodzie, z jaką się zachowywałam. Tak, chyba trafnie to określiłam, mówiąc o bezwstydnej swobodzie, bo gdybym jeszcze miesiąc, ba, nawet tydzień wcześniej o czymś takim pomyślała, uznała bym takie zachowanie za nie do przyjęcia, za zachowanie kwestionujace i podważające stan moich uczuć do męża. Nawet, szukajac "mojej" pary w ogłoszeniach, gdy czytałam anonse par, szukających innych do seksu z wymianą partnerów, zastanawiałam się, jak wielkie musi być ich znudzenie sobą, skoro szukają takich wrażeń. Szukałam mojej pary, wtedy jeszcze bez wyraźnego pomysłu, do czego ich potrzebujemy... a może potrzebuję. Teraz, gdy pochylałam się wypinając w sporym rozkroku poczułam jak jego dłonie rozchylają moje pośladki, a jakiś wilgotny, lekko szorstki i niebywale zwinny organ zaczyna szybko wędrować od jednej dziurki do drugiej i na powrót. "Dobrze, że wydepilowałam dokładnie rowek" - przemknęło mi jak błyskawica przez głowę, myśląc o jego języku, jednak narastające doznania szybko usunęły wszystkie myśli na bok. Walczyły we mnie dwie istoty, jedna nakazywała mi zamknać oczy, jak to czynię masturbujac się moim wibratorkiem i zamienić się w jeden organ do odbioru rozkoszy, druga, nakazująca na zimno i z wyrachowaniem kontrolować sytuację, spoglądać na męża skazanego przeze mnie na "katusze". Chyba przeważała, aczkolwiek nie do końca, ta druga. Doprawdy, trudno przychodziło mi traktować mojego młodego partnera jako chodzacy wibrator. A on, po przygotowaniu języczkiem, jak mówią wojskowi, pola walki, rozsunął mi jeszcze szerzej nogi i jeszcze bardziej pochylając mnie na oparcie fotela zaczął się wsuwać we mnie od tyłu. Przed twarzą miałam męża subtelnie męczonego językiem i dłońmi dziewczyny, a za sobą napierajace lędźwie kochanka. Palcami rozchylał szeroko, prawie do bólu płatki cipki, a gorący i pulsujacy taran wsuwał się we mnie powoli ale stanowczo. Już czułam go macicą, a on jeszcze parł do przodu i do przodu. "Chyba się nie zmieści" - przemknęło mi w myślach, le w tym momencie oparł się udami o moje pośladki. Gdy dobił do końca, jęknęłam, trochę z rozkoszy, trochę z rozpychajacego mnie bólu. Mój jęk odbił się grymasem zdziwienia na twarzy męża. "Mój kochany" - pomyślałam - "to tylko taki wielki wibrator" - Kocham cię do szaleństwa. "To nie jakieś fantasmagorie" - jak by sobie niejeden, a może niejedna pomyślała. Miałam w sobie, potężnego kutasa młodego kochanka, a z tym wiekszą czułością i tkliwością patrzyłam na meża. Chyba w tym momencie uświadomiłam sobie, że można rozgraniczyć uczucie, pod warunkiem ze ono jest, od rozkoszy; rozkoszy, że to tak określę "doraźnej", ale przeżywanej jakby wspólnie. Taran który mnie rozpychał, wysunął się wolno pozostawiajac tylko gówkę w czułych objęciach płatków cipki, by nagle i dosyć gwałtownie wtargnąć na powrót. Aż mi dech zaparło od tego wtargniecia, a on znowu, wolno do tyłu i znowu gwałtownie. "Oj, niezły jesteś, prawie jak mój najdroższy" - pomyślałam. Wykonywał te wjazdy i odwroty, równo, rytmicznie, prawie beznamiętnie; jego ruchy przypominały swoim rytmem wahadło zegara na ścianie: przód-tył, przód-tył... W pokoju słychać było charakterystyczny dzwięk mlaskania mokrej cipki i odgłos klaskania ud o moje pośladki. Jego penis dobijał do końca mojego wnętrza i po chwili zaczęło mi się robić naprawdę dobrze! Ciepło rozchodzącej się promieniście rozkoszy zaczeło obejmować całe ciało; od cebulek włosów po paznokcie u nóg. Jęczałam dość głośno, sapałam. Nie mogłam złapac oddechu!
Wcześniej, w trakcie moich rozterek, nawet nie pomyślałam, ze cała ta sytuacja będzie dla mnie tak stymulująca. Co jakiś czas szeptałam do Piotra, jak jest mi strasznie dobrze i co czuję, w sobie i do niego... Z przekorą, na jaką było mnie stać wśród ogarniającego mnie bezwładu, opowiadałam, że zaraz, tak zaraz, odlecę, że będę miała gigantyczny orgazm i że z rozkoszy chyba stracę przytomność. Z cipki ciekło mi po nogach do kostek. Odgłos mlaskania wzmogły mokre uda kochanka. Spod na wpół przymkniętych powiek, z czułością i bez odrobiny zazdrości spoglądałam, jak dziewczyna delikatnie muska jezykiem "mojego", tak bardzo mi znanego i kochanego penisa, jak drży on przy każdym jej dotyku. Wiedziałam, że jestem blisko, blisko coraz bliżej i... w koncu dopadły mnie dreszcze. Skurcze z pipki rozchodziły się na całe ciało. Miotało mną jak w ataku epilepsji, krztusiłam się, krzyczałam i skowyczałam jak wilczyca. Kropelkami śliny zrosiłam tors męża, nad którym się pochylałam, opierajac o fotel.
Przez całe życie wielokrotnie przeżywałam znakomite orgazmy, mój mąż był świetnym, pełnym wyobraźni kochankiem i dostarczał mi naprawdę wielu mocnych intymnych wrażeń i przeżyć, ale to co przeżyłam teraz, przeszło wszystko, co było dotychczas. Ta niezwykła erupcja rozkoszy chyba była wynikiem niecodziennej sytuacji, smaczku zakazanego owocu. Najmniej zasługi za ten spazm dawałabym mojemu kochankowi, aczkolwiek był znakomity zarówno on jak i jego organ. Gdybym wcześniej rozważała podobną sytuację, to po pierwsze: z dużym sceptycyzmem potraktowałabym możliwość dotknięcia, już nie wspominajac o bardziej wyrafinowanych pieszczotach, innego kutasa niż mężowski. Po prostu, kochałam i kocham tylko męża i obdarzanie pieszczotami innego intymnego instrumentu, raczej działało by na mnie nie tyle deprymujaco, co odpychajaco. Cała ta sytuacja, traktowanie instrumentu i jego właściciela właśnie i tylko instrumentalnie, jako narzędzia do uzyskania celu, a tym celem było spełnienie fantazji męża, chociaż, szczerze mówiąc, teraz chyba mogę się do tego przyznać, że i moich, głęboko, w podświadomości skrywanych fantazji. Wyzwoliły się we mnie seksualne, zwierzęce instynkty przełamujące zachamowania wynikające z miłości i z poczucia tzw. przyzwoitości. Chyba odczułam coś, co można nazwać wyzwoleniem, wyzwoleniem od stereotypu seksu. Paradoksem było, że realizacja pomysłów męża wyzwoliła mnie!
Odgłosy mojego orgazmu, mój krzyk i chyba obrazy wyobraźni spowodowały że kutas mojego męża wyglądał jak rakieta międzykontynentalna na sekundy przed startem, cały wibrował, z czubka spływały kropelki lśniacej substancji które raz poraz zlizywał zwinny język Karoliny. Mój młodszy kochanek poruszał się we mnie nadal, on jeszcze nie dotarł do celu. W którymś momencie zwinnie mu się wywinęłam pozostawiając go sam na sam z potężnym, niezrealizowanym wzwodem. Jego kutas zaczynał swoim stanem przypominać "mojego mężowskiego", tylko się bardziej od tarcia w mojej cipce zaczerwienił. Karol usiłował, tego, pałającego chęcią wytrysku kutasa włożyć mi w usta. Wtedy przyszedł mi do głowy pewien szatański pomysł.
Aby opisać, co nastąpiło dalej winna jestem jedno wytłumaczenie. W trakcie "przygotowań" do realizacji fantazji dosyć dużo buszowałam w necie, aby zapoznać się z tematyką, aby się odpowiednio podkręcić. Czytałam, jak już wspomniałam na wstępie sporo opowiadań, oglądałam mnostwo zdjęć i zauważyłam wtedy że dziwne wrażenie robi na mnie opis i obraz seksu biseksualnego. Ale... no właśnie... bi, ale w męskim wykonaniu. Jakiś dreszcz emocji i podniecenia przebiegał mi po krzyżu na widok ilustracji przedstawiających jednego kutasa w męskich, a drugiego w damskich ustach. I teraz, zainspirowana jeszcze poczynaniami Karola na kutasie Piotra, postanowiłam przystąpić do dzieła. Zdarłam mężowi z oczu, ciągle przesłaniający je, szalik. Jego oczy wyrażały wszystko; niespełnioną rozkosz, zdumienie, radość i zadowolenie i złość. Zbliżyłam usta do jego kutasa i na zmianę z dziewczyną zaczęłyśmy go trącać. - No szybciej, mooooocniej - błagał zniecierpliwiony.
- No dobrze, wycałuję ci wspaniały orgazm jeśli spełnisz jeden warunek, maleńki warunek - chociaż w myślach zachichotałam, że warunek nie jest taki mały.
- Ojej, oczywiście że spełnię, ... tak, spełnię wszystkie... Wszystkie jakie mogę spełniać z zawiązanymi rękoma. Przecież jestem przywiązany - odparł z błyskiem w oku.
Przystąpiłam do realizacji mojego niespodziewanego pomysłu.
- Kochanie, ssanie za ssanie. Co ty na to?
- Ależ oczywiście, chodź kochanie, daj swoją piczkę zaraz odlecimy razem. Wycałuję ci kosmiczny orgazm - prawie wykrzyczał, jedocześnie ukradkowo zerkając na Karolinę, która przyssała się w międzyczasie do Karola.
- Nie mi - odparłam zawieszając głos.
- Jej? - zapytał zdziwiony - przecież dopiero co ją całowałem!
- Nie, jemu - odparłam widząc zdziwienie na twarzach młodych i osłupienie na twarzy Piotra.
- Czy ci odbiło? Zapytał z nieskrywaną już złością.
- Nie odbiło jej - odezwał się niespodziewanie, uśmiechając się Karol, z kutasem nadal w ustach Karoliny - Gdy miałeś zasłonięte oczy na samym początku naszej wizyty, całowałem twojego chuja i byłeś rozanielony. Teraz winny jesteś mi rewanż.
Karol mówił to na poły drwiaco, na poły groźnie, ale widać było że zapalił się do mojego pomysłu. Odsunął przezornie Karolinę, aby zostawić cały jądrowy ładunek dla mojego męża.
- No nie bądź taki - rzekł już bardziej pojednawczo i zbliżył się ze swoim wielkim, niestety większym od Piotrowego, kutasem do mojego meża.
- Nie jestem gejem, lubię tylko i tylko cipki - protestował Piotr, stanowczo usiłując wyrwać się z krepujących go więzów. Kutas Karola jednak już kapał na jego usta zmuszając go do oblizywania lśniących niteczek zwisających nad nosem i brodą.
- No stary, widzisz, nie jest tak źle, to smakuje prawie tak samo jak damskie soczki - z uśmiechem mówił Karol, coraz natarczywiej podsuwając kutasa i nie dajac Piotrowi możliwości wyboru.
Trochę się bałam, aby zdesperowany Piotr nie ugryzł Karola w ten piękny, ale jakże wrażliwy organ, więc dla zachęty zbliżyłam się do Piotrowego penisa, objęłam go ustami, co przyszło mi, że względu na to, że jest mniejszy o wiele łatwiej, niż z penisem Karola i zaczęłam intensywnie ssać. Karolina, natychmiast uklękła między nogami Piotra i dłonią prawej ręki zajęła się jego jądrami. Spojrzałam w górę i zauważyłam, że Piotr poddał się naszej trójce, pogodził ze swym losem i przyjął "dar" Karola. Początkowo szło mu to dosyć nieporadnie, jednak nieustepliwość i zdecydowanie niespodziewanego kochanka powodowały, że główka kutasa wjechała całkowicie w jego usta. Jakby ucząc męża korespondencyjnie seksu oralnego, zintensyfikowałam pracę ustami i jezykiem. Karolina, lewą, wolną reką zajeła się pośladkami Karola, wsuwając swój kciuk miedzy pośladki, a naciskając na jego dupkę, jakby stymulowała parcie Karola z kutasem w usta Piotra. Razem tworzylismy zespół, jakby jeden organizm skupiający się na dwóch ssaniach, na dwóch pięknych organach rozkoszy. Dosyć szybko zaczęłam czuć w ustach drgania przederupcyjne. Dotychczas, nie miałam większych oporów przed braniem wytrysku w usta, aczkolwiek, nie przejawiałam szczególnego entuzjazmu do takiej konsumpcji mojego meża. Najczęściej, w ostatnim momencie wyjmowałam kutasa z ust i ręką kończyłam dochodzenie na szczyt. Jednak ta sytuacja była szczególna, nie wiem dlaczego, nie wiem co mnie do tego pchało, ale chciałam aby Karol skończył w ustach mojego męża, więc uznałam za słuszne, aby również spić cały, poteżny produkt Piotrowych jaj. Sytuacja "nabrzmiała" błyskawicznie, ponieważ obydwaj panowie byli wcześniej naładowani do maksimum, a teraz jeszcze wspomagani dłońmi Karoliny. Zauważyłam że swoje kciuki zadłębiła dosyć głęboko w męskich tyłkach - więc szybko poczułam w ustach potężny strumień słonawo-słodkawego ciepła osiadającego mi na migdałach. Odniosłam wrażenie, jakby w moje usta wytrysnęła, pełna, gumowa gruszka nadepnięta przez słonia. Dzielnie przełkałam, gdy nadeszła druga, trzecia i czwarta porcja. Jednocześnie usłyszałam ryk Karola i rzężenie Piotra, majacego ciągle zapchane usta, a z kącików których sączyła się biaława lekko spieniona substancja. Piotrowi oczy wychodziły z orbit, dusił go napór penisa popychanego do przodu młodymi lędźwiami ze wspomaganiem kciuka Karoliny w odbytnicy. Gardła Piotra i moje topiły się w olbrzymiej dawce spermy. Spazmy naszych facetów powoli słabły, Karol powoli się wycofał uwalniając usta Piotra. Ja zlizywałam ostatnie kropelki mojego meża, nieśmiało zerkając, czy nie zechce mnie zabić. Ze zdziwieniem zauważyłam uśmieszek ulgi i zdziwienia, między jednym a drugim przełknięciem zawartości ust.
- Czy teraz mnie ktoś oswobodzi z tych cholernych bandaży? - zapytał z uśmiechem.
- Tak, już - odpowiedziałam ze słodkim, najsłodszym na jaki, było mnie kiedykolwiek stać, uśmiechem.
Wszyscy troje skwapliwie zaczęliśmy go odwiązywać, a gdy rozmasował nadgarstki, wyciagnał dłoń w kierunku Karola:
-Witam, Piotr jestem.
Do Karoliny puścił figlarnie oko. - A teraz moja żono pocałuj mnie, poczuj smak dwóch facetów w jednym - rzucił do mnie.
Wpiłam się łapczywie w jego usta, wymieniając się z nim jego smakiem. Och, jak ja go kocham, mój kochany Piotruś.
- A może zanim dojdzie do następnych czułości, weźmiemy wspólny prysznic - rzucił Karol.
- Taak. Świetna myśl, najpierw prysznic, później winko, bo nie uwierzycie, ale zaschło mi w ustach - odpowiedział Piotr i wszyscy wybuchnęlismy śmiechem.
Pod prysznicem nie obyło się bez wymiany wspólnych czułości, wspólnie myli mnie szorstką myjką, Karol szczególną uwagę przywiązywał do moich piersi. Sutki natychmiast zareagowały, podniosły się, nabrzmiały, co czyniło, że jeszcze intensywniej odczuwały szorstkość myjki. Piotr zajmował się moimi pośladkami i przestrzenią między nimi, natomiast Karolina nagle usiadła miedzy moimi rozstawionymi nogami i zaczęła mnie lizać. Znowu doznałam miłego odkrycia, robiła to zupełnie inaczej, lepiej niż dotychczas mój mąż, który przecież w tej dziedzinie był mistrzem nad mistrze. Po prostu kobieta intuicyjnie wie czego sama potrzebuje i własnie to stara się dać. Było bosko, ale przerwaliśmy (niestety) pieszczoty pod prysznicem, zawinęliśmy się w ręczniki i poszliśmy do salonu po kieliszki z winem. Ponieważ było nam tu dobrze, Piotr przyniósł z sypialni naszą pościel, rozłożył na podłodze i położyliśmy się ciasno przy sobie. Rozmowy, żarty i pieszczoty przeplatały się nawzajem. Przeżyłam jeszcze dwa orgazmy, pierwszy, dokończyła co zaczęła w łazience Karolina. Chyba mogłabym powiedzieć o sobie "oj głupia, ja głupia, że nigdy dotychczas nie skosztowałam, co znaczą pocałunki kobiety.
Gdy ochłonęłam, natychmiast położyłam się między udami Karoliny. Smakowała pysznie, a ja teraz rozumiem męski pociąg do damskiego krocza... Karolina wiła się, krzyczała, a ja używając starych, wypróbowanych na mnie, sposobów Piotra wpychałem jej po dwa palce w cipkę i pupę ssałam zapamiętale łechtaczkę. Wygięła się w łuk, stęknęła i krzyknęła tak rozdzierająco, że wystraszyłam się, czy za chwilę nie rozdzwoni się telefon. Piotr z Karolem patrzyli na nas z podziwem i rosnącym podnieceniem. Po chwili, każdy z nich rzucił się do ataku na swoja partnerkę. Piotr swoim sposobem, wolno grzmocił mnie z nogami na pagonach. Jest to pozycja w której najdogłębniej mnie wypełnia i kumulacja rozkoszy nastepuje najgwałtowniej. Och,... była gwałtowna!!! Nasi goście zrobili to na pieska, Karolina rozkosznie klęcząc z szeroko rozstawionymi kolanami, z wyraźnym zadowoleniem na twarzy przyjmowała coraz gwałtowniejsze pchnięcia. Piotr widząc, że Karoli przydała by się dodatkowa podnieta, wsunął się na wznak między jej kolana i zaczął lizać jej cipkę. Nie chcąc się biernie przyglądać złapałam od tyłu jaja Karola i lekkim uciskiem spowodowałam zmianę rytmu. Doszli jednocześnie i niemal natychmiast. Wykończeni taką dawką przyjemności i wysiłku padliśmy w pościeli nie korzystając nawet powtórnie z prysznica...
Czy nasze, Piotra, moje pragnienia i fantazje zostały spełnione? TAK! Spełniły nawet to, do czego przedtem nawet, przed sobą bym się nie przyznała. Uświadomiłam sobie, że można wykorzystać obcego kutasa do osiagnięcia rozkoszy i nadal kochać męża, ba... można chyba kochać bardziej. Przestałam bać się dotykać i pieścić kutasa innego faceta. To tylko i wyłącznie organ we wspólnej grze... Pozbyłam się wielu zahamowań. Teraz zdaję się na pomysły i inwencję Piotra bez obaw, że mu nie wystarczam, że go znudziłam. Łączy nas wspólne przeżycie, wspólne przeżywanie, wspólna wiedza tajemna i uczucie, nie wiem czy nie większe, dojrzalsze niż kiedykolwiek wcześniej...
- Tak, jeśli potrafisz - odpowiedziałam skołatana i wtedy Karol, zaskakując mnie, pociągnął moja dłoń i położył wysoko na swoim udzie. Próbowałam się szarpnąć, jednak on trzymał delikatnie, ale mocno. Zaczął tą moją dłonią sunąć po swoim kosmatym, szorstkim zarostem udzie,w górę, ku pachwinie, pod obsunietą nogawkę bermudów. Karolina przyglądała się nam z widocznym rozbawieniem, a on wsuwał mi dłoń wyżej i wyżej. Nagle poczułam, że nie ma pod spodem bielizny, a ja palcami zaczynam dotykać... kurwa mać, pod palcami czułam jego chuja. Jak dotychczas, jedynym kutasem jakiego dotykałam, była penis mojego męża, a tu, na dodatek, w miejscu publicznym obmacuję obcego mi dotąd faceta.
- Paulinko, powiedz Karolinie co czujesz? - zapytał niskim głosem.
- Czuję Twojego kutasa. - wyrzuciłam z siebie bezskutecznie usiłując wycować dłoń.
- A czy to co czujesz, różni się czymś, od tego co czułabyś w nogawce męża?
- Tak - wykrztusiłam z siebie jednocześnie powoli, sama nie wiem dlaczego, wyprostowałam podkurczone bojaźliwie palce. Czułam miękki prawie aksamitny organ, nawet teraz, gdy odpoczywał dosyć długi i gruby z luźną, chyba centymetrową skórą napletka nad grubszą od miękkiego trzonu żołądzią.
- Tak, różni się, myślę że jest większy i grubszy od penisa Piotra - wydukałam cicho. Organ, pod moją dłonią zaczynał się budzić do życia wyraźnie nabierając tężyzny. Już był imponujący, a jeszcze się nie podniósł.
- Co jeszcze możesz powiedzieć, o kutasie męża, czując mojego? - cicho powiedział Karol. Karolina, udawała, że zupełnie ją nie interesuje moja ręka na czymś, co należało do niej.
- Kutas Piotra jest gładki, bez żył i żołądź tak nie odstaje. Jest tej samej grubości co reszta - poprawiłam.
Penis Karola pod moja dłonią nadal rósł, stawał się sprężysty, przejawiając coraz większą ochotę do pozycji zasadniczej.
- Zsuń skórę, Paulino - szepnął i zmrużył oczy. W tym momencie otworzyły się z trzaskiem wahadłowe drzwi od zaplecza i wynurzył się młody kelner z tacą, na której brzęczało nasze zamówienie. Wyrwałam rękę poprawiając sukienkę, jakbym miała jeszcze coś do ukrycia. Karol rzucił na stół banknot, który regulował należność ze sporym naddatkiem, czym dał do zrozumienia wścibskiemu młokosowi, że nie będzie więcej mile widziany przy naszym stole. Gdy kelner zniknął, Karol ponowił prośbę. Zauważyłam, że szeroka nogawka jego bermudów już się podniosła tworząc spore wybrzuszenie.
- No, wysłuchaj go, ja tam lubię czuć go w dłoni... - uśmiechnęła się niewinnie Karolina. - I nie tylko dłoni. - dodała z uśmieszkiem dającym wiele do myślenia.
- Cholera - klęłam w myślach - do czego mnie nakłaniają.
Uświadomiłam sobie równocześnie, że przyszłam tutaj sama, przez nikogo nie zmuszana, ba, oni przyszli właściwie na moje zaproszenie. Nie zmieniało to jednak faktu, że miałam mu włożyć dłoń w nogawkę. Co miałam zrobić? Powoli zbliżyłam dłoń, nieśmiało wsuwając pod bawełnianą tkaninę.
- Masz bardzo miły dotyk - mruknął zachęcająco, a moja dłoń wędrowała wyżej. Jego penis już stał pionowo wykorzystując obszerność nogawki. Karol włosy u nasady miał krótko przystrzyżone, co powodowało, że podstawę penisa otaczał szorstki dywanik. Sam trzon opleciony był pulsującymi w dłoni żyłami. Główka, o dziwo, mimo że organ już stał na baczność, nadal była okryta grubym napletkiem którego nadmiar wieńczył całość na górze. Mówię o dziwo, bo napletek w penisie męża zsuwa się sam, gdy tylko organ podniesie głowę. "Niezła lekcja męskiej anatomii, doświadczenie organoleptyczne" - myślałam z przekąsem, czując jednak dreszcz podniecenia. Uświadomiłam sobie z przerażeniem, że nie mam majtek i przeżywane "emocje" już zostawiają na sukience znaczący ślad. Po prostu, wbrew sobie podnieciłam się i wilgotność między nogami zaczeła nabierać na intensywności.
- Zsuń proszę, zsuń skórę - syknął cicho właściciel dzierżonego przez moją dłoń organu. Pociągnęłam, ściskając pień, w dół, a nastepnie objęłam od góry czując na środku dłoni wilgotny pulsujący kraterek. Główka, którą teraz obejmowałam była wielka jak berło, wyraźnie odcinając się od trzonu delikatną chropowatością.
- Co byś uczyniła w tej sytuacji mężowi? - zapytał cicho.
- Z mężem nie robiłam tego w knajpie - bąknęłam skołatana sytuacją, obracając dłoń na coraz wilgotniejszej żołędzi. Zdawałam sobie sprawę, że zabrnęłam już tak daleko, że nie mogę się wycofać. Zaczęłam ruchem obrotowym środkiem dłoni pocierać coraz bardziej pulsującą i wchodzącą w stan rozdygotania główkę, jednocześnie palcami i paznokciami obrabiałam nasadę. Już po kilku sekundach poczułam jak dłoń wypełnia się lepkim strumieniem. Karol westchnął głęboko, jakby nie mógł złapać powietrza, jednocześnie, od góry, przez spodenki przytrzymał moją rękę. Po kilku potężnych spazmach, kutas zaczął się kurczyć, a ja wyjęłam dłoń pełną pachnących protein o mleczno-białawym zabarwieniu. Chojny dawca przytrzymał moją dłoń, pochylił się nad nią i spił połowę zawartości. Patrzyłam na niego jak urzeczona. Mój mąż dotychczas, nie chciał dać się nakłonić do wylizywania swojej własności, gdy wypływała z cipki.
- Reszta dla ciebie. Skosztujesz? - Zapytał z dziwnym błyskiem w oczach.
- Spróbuj, ja to bardzo lubię - niewinnie odezwała się Karola, spoglądając na nas z zainteresowaniem takim, jakby oglądała konsumpcję deseru po rodzinnym obiedzie.
- Smak i zapach spermy nigdy nie działał na mnie uwstecznieniem odruchów żołądkowych, jednak dotychczas nie spijałam spermy z dłoni, preferowałam naturalne źródełko, a teraz proponował mi to na dodatek dawca, którym nie był mój Piotr. No tak, ale dotychczas wielu rzeczy nie robiłam i to, co zrobiłam "Pod Aniołem" miało na zawsze odmienić moje zachowania seksualne. Podniosłam dłoń o ust i wolno spiłam resztę jej zawartości.
Posiedzieliśmy jeszcze kilkanaście minut, omawiając szczegóły mojego planu i wyszliśmy na ulicę. Gorący, parny wieczór ogarnął moje ciało lepkim oddechem. Czułam, ze sukienka klei się do mojego tyłka, wrażenia z kutasem Karola, nawet mimo stresu nie pozostawiły mnie obojętną. Szybko się pożegnaliśmy i prawie biegiem ruszyłam w kierunku parkingu. Trudno opisywać stan mojego ducha, gdy znalazłam się w samochodzie. Włączyłam silnik i oddałam się rozmyślaniom, czekając aż klima schłodzi nagrzane jak piekło sahary wnętrze. Chłodny powiew między nogami uświadomił mi, że moje koronkowe majtki zostały "Pod Aniołem" na stole. Trochę było mi ich żal, ale wiedziałam, że na pewno po nie nie wrócę. Ba, byłam pewna, że nigdy tam nie wrócę. W głowie miałam mętlik. Byłam zażenowana, a jednocześnie podniecona i podekscytowana swoim postępowaniem. Zamknęłam oczy i wsunęłam dłoń między szeroko rozstawione uda. Wystarczyło kilka ruchów dłonią i z cichym okrzykiem odfrunęłam. Nawet gdy otworzyłam oczy i zobaczyłam stojącego obok samochodu kloszarda tryskającego, na maskę samochodu, spermą, nie zrobiło to na mnie większego wrażenia. Uświadomiłam sobie, że moi nowi, jakże dziwni znajomi coś we mnie zmienili i w zasadniczy sposób zbliżyli mnie do spełnienia fantazji Piotra. Przekroczyłam Rubikon.
Od czwartkowego spotkania z Karoliną i Karolem czas minął bardzo szybko. W sobotę od rana nie mogłam myśleć o niczym innym, jak tylko o tym, co zaplanowałam na wieczór. Wczesnym wieczorem zaczęłam łasić się do Piotra dając mu do zrozumienia, że zaznajamianie się z programem TV na sobotni wieczór uważam za zbędny wysiłek dla oczu. Nadmieniłam tajemniczo, słodkim głosem, że mam szczególne plany na wieczór. Był trochę zaskoczony, jako że dotychczas, jak już wspominałam, szczególne pomysły były jego domeną. Zaciągnęłam go do łazienki przepełnionej wydobywającym się z wanny aromatem sosny. Wanna się przelewała od piany. Z kinkietów powykręcałam żarówki i wszystkie półki zastawiłam świecami. Piotr, spoglądając na nastrojowy anturaż zrozumiał, że zanosi się na coś specjalnego. Zanurzyliśmy się w pianie zalewając niemiłosiernie posadzkę łazienki, ale nic to; jak nastrój to nastrój. Biorąc pianę w garści nakładałam na męża, szczególna uwagę przykładając, aby kutas mężowski dobrze się prezentował w pienistym kołnierzu. Sterczał okazale, spoglądając buńczucznie jednym okiem. Pomyślałam sobie, że kutas Karola, którego skądinąd nawet nie widziałam dotychczas tylko dotykałam, mimo że sporo większy według wrażeń dotykowych, wcale nie wzbudzał we mnie szczególnych wspomnień i resentymentów. W myślach traktowałam go po prostu, jak innego kutasa, nic więcej.
Nie oszczędzałam mężowi pieszczot, jednak dozowałam je tak, aby wciąż wiedział, że najlepsze jeszcze przed nim. Wytarliśmy się wyjętymi z szafy nowymi, mięciutkimi ręcznikami, co prawda Piotr się zdziwił, dlaczego na półce w łazience wyłożyłam cztery, ale wyjaśniłam, że przed tak długą nocą, jaka go czeka lepiej się przygotować zawczasu. Poszliśmy do sypialni, w przygotowanie której włożyłam jeszcze więcej czasu i serca. Na stoliku kieliszki i butelka ulubionego czerwonego Caringole, przy którym zawsze wspominaliśmy namiętne noce podczas zwiedzania przed laty Langwedocji. Cała sypialnia płonęła migotliwym światłem płonących świec, a była ich prawie setka. Wszystko to tworzyło bardzo romantyczną atmosferę. Miałam ogromna ochotę, aby już, natychmiast się na niego rzucić, by go dosiąść i pogalopować, powstrzymałam się jednak. W podbrzuszu czułam ogromne podniecenie, od czwartkowych przeżyć nie kochałam się z Piotrem. Jego penis też chyba wyczuwał nadzwyczajną sytuację, napięty do granic możliwości ociekał kropelkami pojawiającymi się na czubku. Zaczęliśmy się delikatnie pieścić i całować. Rozgrzewało mnie porządanie i emocje związane z tym, co zaplanowałam. W końcu zaproponowałam, że przywiążę go do fotela i będę go kochać według moich reguł. Przystał na to z entuzjazmem, niczego nie podejrzewając, usadowił się wygodnie w głębokim fotelu, który wcześniej zholowałam do sypialni. Zawiązałam mu oczy i wyciągnęłam spod łóżka przygotowane do tego celu akcesoria, czyli zwykłe bandaże elastyczne.
- No tak, teraz naprawdę jesteś mój i mogę uczynić co zechcę.
- Kochanie, jestem Twój, rób to szybko, rób szybko, co ci tylko do głowy przyjdzie! - odpowiedział.
Uśmiechnęłam się słodko i pomyślałam - "oj kochanie, gdybyś Ty wiedział, co Cię dzisiaj czeka..." ! Skrępowałam jego nogi i ręce tak, że leżał nisko na fotelu z szeroko rozłożonymi nogami, a ręce przymocowałam do drewnianych kul wieńczacych oparcie. Aby jeszcze bardziej odizolować go od zbędnych bodźców zewnętrznych, na uszy założyłam mu maleńkie słuchawki podłączone do discmana. Aby uniemożliwić im zsunięcie się z głowy, przytroczyłam je opaską przesłaniającą oczy. Z Discmena do Piotrowych uszu sączyła się nastrojowa, ale całkowicie zagłuszająca inne dźwięki muzyka. Wgramoliłam się na poręcze fotela tak, że klęczałam na nich głową w dół podstawiając moje już bardzo mokre wnętrze pod usta męża. Muszę tutaj nadmienić, że wcześniej, pod nieobecność męża wypróbowałam realność i wygodę tej pozycji, poprawiając jednocześnie kąt ruchomego oparcia. Nie mogłam, jako kobieta zorganizowana niczego pozostawić przypadkowi.
Uporawszy się z logistyką, wzięłam się za pieszczoty. Delikatnie drapiąc jądra i pośladki ssałam główkę kutasa. Napletek mężowskiego kutasa zsunął się sam i odsłaniał czerwonawa głowicę. Penis mojego męża był gładki, lekko skręcony w lewo, gdyby nie to lekkie skręcenie, przypominałby gładki wibrator, jaki dostałam kiedyś od niego z jakiejś tam okazji. Piotr, żartował sobie, że on sam nie rozgląda się za innymi kobietami, natomiast penis jest poza jego kontrolą i nic na to nie poradzi, że ma tendencję na lewo. Po wstępnych, ale bardzo namiętnych i głębokich pocałunkach kutasa zmieniłam pozycję dosiadając go w pozycji odwrotnej. Przytroczenie męża do fotela zmuszało mnie do bardzo szerokiego rozstawienia ud, co spowodowało że wniknięcie kutasa było nadzwyczaj głębokie. Jedyne ruchy, jakie mogłam wykonywać, to głębokie skłony w przód. Czułam, że nie tylko mąż jest już na skraju ... tuż...tuż... Jeszcze kilka takich skłonów, i oboje ... nie, do tego nie zamierzałam dopuścić. Jeszcze nie teraz...
Znowu przemieściłam się i usiadłam na jego twarzy. Cipka wyciekała jak dojrzała brzoskwinia, Piotr wiedział co ma robić. Delikatnie wsunął swój język w moje wnętrze i zaczął nim machać rytmicznie do przodu i do tyłu. Zawsze robił to fantastycznie. Umiał mnie doprowadzić bardzo szybko do końca. Po chwili skierował ciepły oddech na moją łechtaczkę i rytmicznie polizał środkową, najbardziej szorstką częścią. Zmieniał przy tym tempo i od czasu do czasu zasysał moją szparkę. Później znowu swoją uwagę skupił na moim punkciku i tak oto mnie doprowadził do wyjących spazmów.
A propos, szorstkiej części języka, to wyczytałam kiedyś wyjaśnienie, dlaczego smakosze są lepszymi kochankami. Po prostu smakosze mają lepiej rozwinięte kubeczki smakowe, mają też ich więcej, stąd szorstkość języka i dlatego są tak dobrzy w seksie oralnym. A mój mąż i kochankiem i smakoszem był wyśmienitym. I jednym i drugim potrafił się delektować...
Przeżyłam bardzo intensywny orgazm. Gdy doprowadzał mnie do dreszczy rozkoszy, mimo że trudno było o skupienie, nie zaniedbywałam jego kutasa dotykając i pieszcząc, obserwowałam, jak wypuszcza lśniące, lepkie kropelki, które z ochotą zlizywałam. Pojękiwał sobie delikatnie, a ja tuż przed samym szczytem przerywałam zabawę i na chwilę wychodziłam z sypialni do pokoju. Po chwili wracałam i do sypialni i do pieszczot; znowu pocierałam go i drażniłam. Naciągałam jego skórkę lewą ręką, a ustami lekko ssałam żołądź. Prawą reką od czasu do czasu powracałam do jąder i dupeczki. Jaja były już opuchnięte i widać było, że ich zawartość tylko czeka, aby znaleźć ujście w głośnym finale. Bawiłam i droczyłam się z nim chyba przez godzinę. Doprowadziłam go do takiego stanu, w ktorym dosłownie błagał mnie, abym go dosiadła chociaż na parę sekund, albo przynajmniej uwolniła jedną jego dłoń, aby mogł sobie sam dokończyć. Moja gra się jednak dopiero zaczynała. Usłyszałam, że zadzwonił dzwonek do drzwi. Słuchawki na uszach Piotra całkowicie zagłuszały mu wszystkie dźwięki i uniemożliwiły usłyszenie i tak delikatnego dzwonka.
Wiedziałam, że to moi goście - jacy tam moi - nasi - ale on jeszcze o tym nie wiedział. Powtarzając już wcześniej narzucony rytm pieszczot i antraktów ucałowałam go głeboko i wyskoczyłam do przedpokoju. Naciągnęłam, sama nie wiem po co, maleńkie majteczki, narzuciłam peniuar i otworzyłam drzwi. Karol sprawiał wrażenie jeszcze wyższego niż w pubie, a Karolina jeszcze niższej. Karolina zdjęła z siebie wszysto, czyli sukienkę i majtki, natomiast Karol pozostawił na sobie dziwne maleńkie majteczki, których pasek wcinał się pomiedzy mocno owłosione, muskularne pośladki. Zawsze zwracałam uwagę na męskie tyłki i uda, bo miałam przeświadczenie, że od ich muskulatury uzależniona jest siła i energia pchnięć. Piotr mógłby być wzorcem, wtedy gdy go wybierałam nie miałam jeszcze tej wiedzy, ale chyba intuicja podpowiedziała mi trafność wyboru.
Weszliśmy do pokoju, a następnie do sypialni. Skrępowany i unieruchomiony Piotr miał zniecierpliwioną i zdziwioną minę, przedłużającą się przerwą w pieszczotach. Przybysze spojrzeli na siebie i zbliżyli się do mojego "umęczonego" męża. Gdy zaczęli go wspólnie delikatnie muskać palcami, na jego twarzy pojawiło się zdziwienie i dezorientacja. Uśmiech ulgi pojawił się na jego twarzy, gdy poczuł na kutasie język omiatający delikatnie główkę. Teraz ja byłam za to zdezorientowana, bo to był męski język. Karol z filuternym uśmieszkiem pochylał się nad kutasem mojego męża i drażnił go językiem i delikatnie ustami obejmował żołądź lekko zaciskając zęby na nasadzie. Byłam zaskoczona, gdy wolno, ale konsekwentnie wchłaniał ustami coraz głebiej Piotrowego kutasa, aż ustami dotarł do wygolonej, bezwłosej podstawy. Takie coś nigdy mi się nie udało, mimo że wielokrotnie próbowałam. Piotr zesztywniał, zacisnał żeby i ... i wtedy Karol szybko zaprzestał swych, imponujacych mi praktyk i kiedy Piotr już, już miał strzelać mężczyzna odsunął i zrobił miejsce swojej partnerce. Ta zaś, przy jego pomocy usiadła okrakiem, w sposób wcześniej wypróbowany przeze mnie, nad głową mojego męża osadzając cipkę na jego ustach.
Wtedy wszystko się wydało. Po pierwsze, mój mąż był węchowcem i wyczuł inny, odmienny aromat, a poza tym ona była całkowicie wygolona, a ja mam pozostawiony paseczek. Piotr wyszeptał:
Tak, już rozumiem, teraz wszystko rozumiem. Już rozumiem Twoją tajemniczość i tą Twoją niespodziankę.
Kobieta złapała go za penisa ciągnąć dość brutalnie. Aż podskoczył zdziwiony tą nagłą zmianą pieszczot. Po delikatnych, subtelnych muśnięciach, taki gwałt na jego przyrodzeniu. Karolina, umieszczając kolana na oparciu fotela ulokowała swe krocze na twarzy Piotra, leżąc na nim twarzą w dół i opierając się łokciami o wyściełane oparcia boczne, znalazła się ustami nad główką penisa. Dłońmi z długimi, szczupłymi palcami objęła jaja, drapiąc karminowymi paznokciami wygoloną, aksamitną mosznę. Zauważyłam, że wielki palec prawej ręki jakby od niechcenia, od czasu do czasu błąkał się miedzy pośladkami, smerając jego dupkę. Piotr lizał jej mokruteńką, zaczynającą się rozchylać pipkę z takim samym znawstwem i zapałem, jak przed chwilą lizał moją; jego język omiatał szerokimi pociągnięciami raz jedną, raz drugą stronę gładko wygolonych, mających o ton ciemniejszą karnację niż uda, warg. Karolina poruszając nieznacznie tyłkiem góra-dół ułatwiała mu sprawę, powiększając tym samym jego strefę działania. Jego język zaczynał swoją wędrówkę od pojawiającej się między rytmicznie rozchylającymi pośladkami brązowawej dziurki, do ukazującej się w tym samym rytmie, w szczelince rozkoszy, różowej łechtaczki. Zrozumiałam, że zupełnie inną sprawa jest kochać się, oddawać nawet najbardziej swawolnym i "wyuzdanym" igraszkom, co innego oglądać porno na ekranie telewizora, a zupełnie inną sprawą jest oglądanie z bezpośredniej, nie większej niż pół metra odległości takich scen w wykonaniu osoby najbliższej, mojego ukochanego, darzonego od lat tym samym, niezmiennym od lat uczuciem, Piotra. Nie odczuwałam cienia zazdrości widząc jego zapał, przyglądałam się ze zgoła klinicznym, naukowym zainteresowaniem, czując chyba to samo, matczyne rozrzewnienie, jakie czułam przed laty, gdy w piaskownicy oglądałam pierwsze osiągnięcia architektoniczne naszego syna. Jednak teraz, widok był zgoła innej natury, a odgłosy mlaśnięć i postękiwań jak onomatopeje docierały do mnie, powodując powrót gorącej fali podniecenia, do którego Piotr mnie wcześniej doprowadził, a które częściowo opadło.
Zapatrzywszy się w obraz przed sobą, nieomal zapomniałam że i mnie tutaj przypadła pewna rola do odegrania. Rola, co do której nadal miałam mieszane uczucia. Muszę zaznaczyć, że Piotr był jedynym facetem w moim życiu. Poza przelotnymi, w okresie studiów miłostkami, okraszonymi ukradkowymi pocałunkami i obmacywankami, głównie moich dziewczęcych piersi, nie miałam żadnych doświadczeń. Jedyny kutas, którego aksamit czułam w swoich dłoniach i wszystkich otworach w których się mieścił, to kutas Piotra. Teraz miało to się zmienić.
Zbliżyłam się do Karola. Z mikroskopijnych, brokatowych, jak na karnawał slipek, wystawał w trzech-czwartych jego wielki naprężony, penis. Widok żony w pozycji kraba, lizanej przez innego mężczyznę podniecił młodego mężczyznę niesłychanie. Teraz naocznie mogłam się przekonać o tym, czego w czwartek się domyślałam, wkładając dłoń w nogawkę jego bermudów. Kutas Karola naprawdę był wielki. Jak on coś takiego mógł wpychać w filigranową żonę nie czyniąc ją kaleką? Odgłosy dobiegające z fotela, cała ta atmosfera podnieciły mnie bardzo i wprowadziły w stan pewnego rozluźnienia, wyluzowania. Nie zastanawiając się co czynię, pochyliłam się nad wystającym, lśniącym kutasem, najpierw go delikatnie pogłaskałam, a następnie oswobodziłam, zsuwając brokatowe majtki. Delikatnie językiem spróbowałam lśniącą na czubku kropelkę, a następnie objęłam, nie bez trudu całą główkę ustami. Smakował trochę inaczej niż całowany przed minutami chuj mojego małżonka, był zdecydowanie grubszy, przez grube żyły rysujące się dookoła, sprawiał wrażenie sękatego. Główka była większa od trzonu, wyglądała jak lśniący grzybek, który obejmowałam rozwartymi na maksa szczękmi. Tak wypełnił mi usta, że język miał ograniczone pole manewru. Zajmując się potężnym organem, jednocześnie zerkałam co chwilę na męża z dziewczyną. A Piotr bardzo szybko i wprawnie, mimo że krępujace go więzy, skutecznie ograniczały swobode ruchów, doprowadził swoją nową kochankę do westchnień i pomruków. Swoim zwyczajem, na koniec, cały język zatopił w jej szparce. Dziewczyna, przeżywająca chyba niezły, jak moje dotychczasowe doświadczenie uczy, orgazm, najpierw przyśpieszyła oddech, zaczęła kwilć, mruczeć, wydawać nieartkułowane dźwięki i krzyki.
- Taaak... liż ją, mocniej... mooocniej... liż tą pizdę, do cholery - mooocniej !!! - wrzasneła nagle przeciągle.
Zapomniała, że Piotr ma na uszach blokadę akustyczną i dźwięki do niego nie docierają. Jej zaczerwieniona cipka otwarta była jak kwiat orchideii, płatki ruszały się łapczywie jakby usiłowały zaczerpnąć powietrza: z purpurowego wnętrza wypływała jak slimak, strużka lepkiego, o intesywnym i specyficznym aromacie śluzu. "No widzisz dziecko " - pomyślałam sobie - "stara szkoła seksu. Będziesz długo pamietała finezję dojrzałego kochanka." Uświadomiłam sobie, że pomyslałam o tym z dumą, jakby jej orgazm był moją bezpośrednia zasługą. Zdyszana, łapiąca oddech Karolina, mając o centymetry od ust napreżoną i lśniącą fujarę Piotra, trudem powstrzymywała się od pieszczot rewanżu. Stosując się jednak, do wcześniejszych ustaleń, utrzymywała go nadal w stanie tuż, tuż przed erupcją, kontrolowała sytuację nie dopuszczajac do wytrysku. Piotr, któremu kolana Karoliny dociskały do uszu słuchawki z głośną muzyką, chyba i tak nie słyszał wrzasków Karoli, miał teraz zdziwioną minę nie czując zdecydowanych działań na swoim kutasie. Wtedy też pozostawiając opaskę na oczach, zdjęłam mu słuchawki z uszu i powiedziałam słodkim, przekomarzającym się głosem.
- Teraz, kochanie, kiedy już prawie rozrywa ci fujarę, usłyszysz, ale nie zobaczysz tego, co cię tak korciło od dawna. Piotrusiu, twoja żona ma tutaj niezłego ogiera, który za chwilę będzie mnie pieprzył. I co ty na to? Będziesz mógł to słyszeć, ale na razie jeszcze nic nie zobaczysz. Musisz, kochanie, pobudzić swoją wyobraźnię na maksa!
Sama nie wiem, skad mi się wzięło to diaboliczne uniesienie. Piotr milcząc poruszył gową, jakby chciał zsunać przesłaniający oczy szalik, ale bezskutecznie, wiążąc przewidziałam taką okoliczność i zrobiłam to mocno.
Roześmieliśmy się, a ja poczułam przez niewielki skrawek jedwabnych majtek, jak o moje pośladki ociera się o sterczący organ Karola. Karolina na powrót zainteresowała się kutasem Piotra i zaczęła go delikatnie ssać i podgryzać. Zniewolony mąż błagał ją, aby mu skończyła, pozwoliła opróżnić napęczniałe, co widać już było gołym okiem, jaja, ale to ją tylko bawiło. Śmiała się i delikatnie, bardzo delikatnie pieściła jego ptaszka. Robiła to powolutku, tak aby czasem nie wystrzelił, a jednocześnie, by przez cały czas był w stadium maksymalnego pobudzenia. Po chwili poczułam, jak obcy mi do niedawna mężczyzna, rozrywa cieńki jedwab majtek i zaczyna kutasem gmerać przy pośladkach. Oparłam łokcie o oparcie fotela wypinając się wdzięcznie w jego kierunku. Zawsze byłam dumna ze swoich tyłów i miałam w tym momencie tą figlarną świadomość, że na pewno nie pozostanie obojętny. Gdy wspominam teraz te chwile, sama się dziwię swojej śmiałości i... bezwstydnej swobodzie, z jaką się zachowywałam. Tak, chyba trafnie to określiłam, mówiąc o bezwstydnej swobodzie, bo gdybym jeszcze miesiąc, ba, nawet tydzień wcześniej o czymś takim pomyślała, uznała bym takie zachowanie za nie do przyjęcia, za zachowanie kwestionujace i podważające stan moich uczuć do męża. Nawet, szukajac "mojej" pary w ogłoszeniach, gdy czytałam anonse par, szukających innych do seksu z wymianą partnerów, zastanawiałam się, jak wielkie musi być ich znudzenie sobą, skoro szukają takich wrażeń. Szukałam mojej pary, wtedy jeszcze bez wyraźnego pomysłu, do czego ich potrzebujemy... a może potrzebuję. Teraz, gdy pochylałam się wypinając w sporym rozkroku poczułam jak jego dłonie rozchylają moje pośladki, a jakiś wilgotny, lekko szorstki i niebywale zwinny organ zaczyna szybko wędrować od jednej dziurki do drugiej i na powrót. "Dobrze, że wydepilowałam dokładnie rowek" - przemknęło mi jak błyskawica przez głowę, myśląc o jego języku, jednak narastające doznania szybko usunęły wszystkie myśli na bok. Walczyły we mnie dwie istoty, jedna nakazywała mi zamknać oczy, jak to czynię masturbujac się moim wibratorkiem i zamienić się w jeden organ do odbioru rozkoszy, druga, nakazująca na zimno i z wyrachowaniem kontrolować sytuację, spoglądać na męża skazanego przeze mnie na "katusze". Chyba przeważała, aczkolwiek nie do końca, ta druga. Doprawdy, trudno przychodziło mi traktować mojego młodego partnera jako chodzacy wibrator. A on, po przygotowaniu języczkiem, jak mówią wojskowi, pola walki, rozsunął mi jeszcze szerzej nogi i jeszcze bardziej pochylając mnie na oparcie fotela zaczął się wsuwać we mnie od tyłu. Przed twarzą miałam męża subtelnie męczonego językiem i dłońmi dziewczyny, a za sobą napierajace lędźwie kochanka. Palcami rozchylał szeroko, prawie do bólu płatki cipki, a gorący i pulsujacy taran wsuwał się we mnie powoli ale stanowczo. Już czułam go macicą, a on jeszcze parł do przodu i do przodu. "Chyba się nie zmieści" - przemknęło mi w myślach, le w tym momencie oparł się udami o moje pośladki. Gdy dobił do końca, jęknęłam, trochę z rozkoszy, trochę z rozpychajacego mnie bólu. Mój jęk odbił się grymasem zdziwienia na twarzy męża. "Mój kochany" - pomyślałam - "to tylko taki wielki wibrator" - Kocham cię do szaleństwa. "To nie jakieś fantasmagorie" - jak by sobie niejeden, a może niejedna pomyślała. Miałam w sobie, potężnego kutasa młodego kochanka, a z tym wiekszą czułością i tkliwością patrzyłam na meża. Chyba w tym momencie uświadomiłam sobie, że można rozgraniczyć uczucie, pod warunkiem ze ono jest, od rozkoszy; rozkoszy, że to tak określę "doraźnej", ale przeżywanej jakby wspólnie. Taran który mnie rozpychał, wysunął się wolno pozostawiajac tylko gówkę w czułych objęciach płatków cipki, by nagle i dosyć gwałtownie wtargnąć na powrót. Aż mi dech zaparło od tego wtargniecia, a on znowu, wolno do tyłu i znowu gwałtownie. "Oj, niezły jesteś, prawie jak mój najdroższy" - pomyślałam. Wykonywał te wjazdy i odwroty, równo, rytmicznie, prawie beznamiętnie; jego ruchy przypominały swoim rytmem wahadło zegara na ścianie: przód-tył, przód-tył... W pokoju słychać było charakterystyczny dzwięk mlaskania mokrej cipki i odgłos klaskania ud o moje pośladki. Jego penis dobijał do końca mojego wnętrza i po chwili zaczęło mi się robić naprawdę dobrze! Ciepło rozchodzącej się promieniście rozkoszy zaczeło obejmować całe ciało; od cebulek włosów po paznokcie u nóg. Jęczałam dość głośno, sapałam. Nie mogłam złapac oddechu!
Wcześniej, w trakcie moich rozterek, nawet nie pomyślałam, ze cała ta sytuacja będzie dla mnie tak stymulująca. Co jakiś czas szeptałam do Piotra, jak jest mi strasznie dobrze i co czuję, w sobie i do niego... Z przekorą, na jaką było mnie stać wśród ogarniającego mnie bezwładu, opowiadałam, że zaraz, tak zaraz, odlecę, że będę miała gigantyczny orgazm i że z rozkoszy chyba stracę przytomność. Z cipki ciekło mi po nogach do kostek. Odgłos mlaskania wzmogły mokre uda kochanka. Spod na wpół przymkniętych powiek, z czułością i bez odrobiny zazdrości spoglądałam, jak dziewczyna delikatnie muska jezykiem "mojego", tak bardzo mi znanego i kochanego penisa, jak drży on przy każdym jej dotyku. Wiedziałam, że jestem blisko, blisko coraz bliżej i... w koncu dopadły mnie dreszcze. Skurcze z pipki rozchodziły się na całe ciało. Miotało mną jak w ataku epilepsji, krztusiłam się, krzyczałam i skowyczałam jak wilczyca. Kropelkami śliny zrosiłam tors męża, nad którym się pochylałam, opierajac o fotel.
Przez całe życie wielokrotnie przeżywałam znakomite orgazmy, mój mąż był świetnym, pełnym wyobraźni kochankiem i dostarczał mi naprawdę wielu mocnych intymnych wrażeń i przeżyć, ale to co przeżyłam teraz, przeszło wszystko, co było dotychczas. Ta niezwykła erupcja rozkoszy chyba była wynikiem niecodziennej sytuacji, smaczku zakazanego owocu. Najmniej zasługi za ten spazm dawałabym mojemu kochankowi, aczkolwiek był znakomity zarówno on jak i jego organ. Gdybym wcześniej rozważała podobną sytuację, to po pierwsze: z dużym sceptycyzmem potraktowałabym możliwość dotknięcia, już nie wspominajac o bardziej wyrafinowanych pieszczotach, innego kutasa niż mężowski. Po prostu, kochałam i kocham tylko męża i obdarzanie pieszczotami innego intymnego instrumentu, raczej działało by na mnie nie tyle deprymujaco, co odpychajaco. Cała ta sytuacja, traktowanie instrumentu i jego właściciela właśnie i tylko instrumentalnie, jako narzędzia do uzyskania celu, a tym celem było spełnienie fantazji męża, chociaż, szczerze mówiąc, teraz chyba mogę się do tego przyznać, że i moich, głęboko, w podświadomości skrywanych fantazji. Wyzwoliły się we mnie seksualne, zwierzęce instynkty przełamujące zachamowania wynikające z miłości i z poczucia tzw. przyzwoitości. Chyba odczułam coś, co można nazwać wyzwoleniem, wyzwoleniem od stereotypu seksu. Paradoksem było, że realizacja pomysłów męża wyzwoliła mnie!
Odgłosy mojego orgazmu, mój krzyk i chyba obrazy wyobraźni spowodowały że kutas mojego męża wyglądał jak rakieta międzykontynentalna na sekundy przed startem, cały wibrował, z czubka spływały kropelki lśniacej substancji które raz poraz zlizywał zwinny język Karoliny. Mój młodszy kochanek poruszał się we mnie nadal, on jeszcze nie dotarł do celu. W którymś momencie zwinnie mu się wywinęłam pozostawiając go sam na sam z potężnym, niezrealizowanym wzwodem. Jego kutas zaczynał swoim stanem przypominać "mojego mężowskiego", tylko się bardziej od tarcia w mojej cipce zaczerwienił. Karol usiłował, tego, pałającego chęcią wytrysku kutasa włożyć mi w usta. Wtedy przyszedł mi do głowy pewien szatański pomysł.
Aby opisać, co nastąpiło dalej winna jestem jedno wytłumaczenie. W trakcie "przygotowań" do realizacji fantazji dosyć dużo buszowałam w necie, aby zapoznać się z tematyką, aby się odpowiednio podkręcić. Czytałam, jak już wspomniałam na wstępie sporo opowiadań, oglądałam mnostwo zdjęć i zauważyłam wtedy że dziwne wrażenie robi na mnie opis i obraz seksu biseksualnego. Ale... no właśnie... bi, ale w męskim wykonaniu. Jakiś dreszcz emocji i podniecenia przebiegał mi po krzyżu na widok ilustracji przedstawiających jednego kutasa w męskich, a drugiego w damskich ustach. I teraz, zainspirowana jeszcze poczynaniami Karola na kutasie Piotra, postanowiłam przystąpić do dzieła. Zdarłam mężowi z oczu, ciągle przesłaniający je, szalik. Jego oczy wyrażały wszystko; niespełnioną rozkosz, zdumienie, radość i zadowolenie i złość. Zbliżyłam usta do jego kutasa i na zmianę z dziewczyną zaczęłyśmy go trącać. - No szybciej, mooooocniej - błagał zniecierpliwiony.
- No dobrze, wycałuję ci wspaniały orgazm jeśli spełnisz jeden warunek, maleńki warunek - chociaż w myślach zachichotałam, że warunek nie jest taki mały.
- Ojej, oczywiście że spełnię, ... tak, spełnię wszystkie... Wszystkie jakie mogę spełniać z zawiązanymi rękoma. Przecież jestem przywiązany - odparł z błyskiem w oku.
Przystąpiłam do realizacji mojego niespodziewanego pomysłu.
- Kochanie, ssanie za ssanie. Co ty na to?
- Ależ oczywiście, chodź kochanie, daj swoją piczkę zaraz odlecimy razem. Wycałuję ci kosmiczny orgazm - prawie wykrzyczał, jedocześnie ukradkowo zerkając na Karolinę, która przyssała się w międzyczasie do Karola.
- Nie mi - odparłam zawieszając głos.
- Jej? - zapytał zdziwiony - przecież dopiero co ją całowałem!
- Nie, jemu - odparłam widząc zdziwienie na twarzach młodych i osłupienie na twarzy Piotra.
- Czy ci odbiło? Zapytał z nieskrywaną już złością.
- Nie odbiło jej - odezwał się niespodziewanie, uśmiechając się Karol, z kutasem nadal w ustach Karoliny - Gdy miałeś zasłonięte oczy na samym początku naszej wizyty, całowałem twojego chuja i byłeś rozanielony. Teraz winny jesteś mi rewanż.
Karol mówił to na poły drwiaco, na poły groźnie, ale widać było że zapalił się do mojego pomysłu. Odsunął przezornie Karolinę, aby zostawić cały jądrowy ładunek dla mojego męża.
- No nie bądź taki - rzekł już bardziej pojednawczo i zbliżył się ze swoim wielkim, niestety większym od Piotrowego, kutasem do mojego meża.
- Nie jestem gejem, lubię tylko i tylko cipki - protestował Piotr, stanowczo usiłując wyrwać się z krepujących go więzów. Kutas Karola jednak już kapał na jego usta zmuszając go do oblizywania lśniących niteczek zwisających nad nosem i brodą.
- No stary, widzisz, nie jest tak źle, to smakuje prawie tak samo jak damskie soczki - z uśmiechem mówił Karol, coraz natarczywiej podsuwając kutasa i nie dajac Piotrowi możliwości wyboru.
Trochę się bałam, aby zdesperowany Piotr nie ugryzł Karola w ten piękny, ale jakże wrażliwy organ, więc dla zachęty zbliżyłam się do Piotrowego penisa, objęłam go ustami, co przyszło mi, że względu na to, że jest mniejszy o wiele łatwiej, niż z penisem Karola i zaczęłam intensywnie ssać. Karolina, natychmiast uklękła między nogami Piotra i dłonią prawej ręki zajęła się jego jądrami. Spojrzałam w górę i zauważyłam, że Piotr poddał się naszej trójce, pogodził ze swym losem i przyjął "dar" Karola. Początkowo szło mu to dosyć nieporadnie, jednak nieustepliwość i zdecydowanie niespodziewanego kochanka powodowały, że główka kutasa wjechała całkowicie w jego usta. Jakby ucząc męża korespondencyjnie seksu oralnego, zintensyfikowałam pracę ustami i jezykiem. Karolina, lewą, wolną reką zajeła się pośladkami Karola, wsuwając swój kciuk miedzy pośladki, a naciskając na jego dupkę, jakby stymulowała parcie Karola z kutasem w usta Piotra. Razem tworzylismy zespół, jakby jeden organizm skupiający się na dwóch ssaniach, na dwóch pięknych organach rozkoszy. Dosyć szybko zaczęłam czuć w ustach drgania przederupcyjne. Dotychczas, nie miałam większych oporów przed braniem wytrysku w usta, aczkolwiek, nie przejawiałam szczególnego entuzjazmu do takiej konsumpcji mojego meża. Najczęściej, w ostatnim momencie wyjmowałam kutasa z ust i ręką kończyłam dochodzenie na szczyt. Jednak ta sytuacja była szczególna, nie wiem dlaczego, nie wiem co mnie do tego pchało, ale chciałam aby Karol skończył w ustach mojego męża, więc uznałam za słuszne, aby również spić cały, poteżny produkt Piotrowych jaj. Sytuacja "nabrzmiała" błyskawicznie, ponieważ obydwaj panowie byli wcześniej naładowani do maksimum, a teraz jeszcze wspomagani dłońmi Karoliny. Zauważyłam że swoje kciuki zadłębiła dosyć głęboko w męskich tyłkach - więc szybko poczułam w ustach potężny strumień słonawo-słodkawego ciepła osiadającego mi na migdałach. Odniosłam wrażenie, jakby w moje usta wytrysnęła, pełna, gumowa gruszka nadepnięta przez słonia. Dzielnie przełkałam, gdy nadeszła druga, trzecia i czwarta porcja. Jednocześnie usłyszałam ryk Karola i rzężenie Piotra, majacego ciągle zapchane usta, a z kącików których sączyła się biaława lekko spieniona substancja. Piotrowi oczy wychodziły z orbit, dusił go napór penisa popychanego do przodu młodymi lędźwiami ze wspomaganiem kciuka Karoliny w odbytnicy. Gardła Piotra i moje topiły się w olbrzymiej dawce spermy. Spazmy naszych facetów powoli słabły, Karol powoli się wycofał uwalniając usta Piotra. Ja zlizywałam ostatnie kropelki mojego meża, nieśmiało zerkając, czy nie zechce mnie zabić. Ze zdziwieniem zauważyłam uśmieszek ulgi i zdziwienia, między jednym a drugim przełknięciem zawartości ust.
- Czy teraz mnie ktoś oswobodzi z tych cholernych bandaży? - zapytał z uśmiechem.
- Tak, już - odpowiedziałam ze słodkim, najsłodszym na jaki, było mnie kiedykolwiek stać, uśmiechem.
Wszyscy troje skwapliwie zaczęliśmy go odwiązywać, a gdy rozmasował nadgarstki, wyciagnał dłoń w kierunku Karola:
-Witam, Piotr jestem.
Do Karoliny puścił figlarnie oko. - A teraz moja żono pocałuj mnie, poczuj smak dwóch facetów w jednym - rzucił do mnie.
Wpiłam się łapczywie w jego usta, wymieniając się z nim jego smakiem. Och, jak ja go kocham, mój kochany Piotruś.
- A może zanim dojdzie do następnych czułości, weźmiemy wspólny prysznic - rzucił Karol.
- Taak. Świetna myśl, najpierw prysznic, później winko, bo nie uwierzycie, ale zaschło mi w ustach - odpowiedział Piotr i wszyscy wybuchnęlismy śmiechem.
Pod prysznicem nie obyło się bez wymiany wspólnych czułości, wspólnie myli mnie szorstką myjką, Karol szczególną uwagę przywiązywał do moich piersi. Sutki natychmiast zareagowały, podniosły się, nabrzmiały, co czyniło, że jeszcze intensywniej odczuwały szorstkość myjki. Piotr zajmował się moimi pośladkami i przestrzenią między nimi, natomiast Karolina nagle usiadła miedzy moimi rozstawionymi nogami i zaczęła mnie lizać. Znowu doznałam miłego odkrycia, robiła to zupełnie inaczej, lepiej niż dotychczas mój mąż, który przecież w tej dziedzinie był mistrzem nad mistrze. Po prostu kobieta intuicyjnie wie czego sama potrzebuje i własnie to stara się dać. Było bosko, ale przerwaliśmy (niestety) pieszczoty pod prysznicem, zawinęliśmy się w ręczniki i poszliśmy do salonu po kieliszki z winem. Ponieważ było nam tu dobrze, Piotr przyniósł z sypialni naszą pościel, rozłożył na podłodze i położyliśmy się ciasno przy sobie. Rozmowy, żarty i pieszczoty przeplatały się nawzajem. Przeżyłam jeszcze dwa orgazmy, pierwszy, dokończyła co zaczęła w łazience Karolina. Chyba mogłabym powiedzieć o sobie "oj głupia, ja głupia, że nigdy dotychczas nie skosztowałam, co znaczą pocałunki kobiety.
Gdy ochłonęłam, natychmiast położyłam się między udami Karoliny. Smakowała pysznie, a ja teraz rozumiem męski pociąg do damskiego krocza... Karolina wiła się, krzyczała, a ja używając starych, wypróbowanych na mnie, sposobów Piotra wpychałem jej po dwa palce w cipkę i pupę ssałam zapamiętale łechtaczkę. Wygięła się w łuk, stęknęła i krzyknęła tak rozdzierająco, że wystraszyłam się, czy za chwilę nie rozdzwoni się telefon. Piotr z Karolem patrzyli na nas z podziwem i rosnącym podnieceniem. Po chwili, każdy z nich rzucił się do ataku na swoja partnerkę. Piotr swoim sposobem, wolno grzmocił mnie z nogami na pagonach. Jest to pozycja w której najdogłębniej mnie wypełnia i kumulacja rozkoszy nastepuje najgwałtowniej. Och,... była gwałtowna!!! Nasi goście zrobili to na pieska, Karolina rozkosznie klęcząc z szeroko rozstawionymi kolanami, z wyraźnym zadowoleniem na twarzy przyjmowała coraz gwałtowniejsze pchnięcia. Piotr widząc, że Karoli przydała by się dodatkowa podnieta, wsunął się na wznak między jej kolana i zaczął lizać jej cipkę. Nie chcąc się biernie przyglądać złapałam od tyłu jaja Karola i lekkim uciskiem spowodowałam zmianę rytmu. Doszli jednocześnie i niemal natychmiast. Wykończeni taką dawką przyjemności i wysiłku padliśmy w pościeli nie korzystając nawet powtórnie z prysznica...
Czy nasze, Piotra, moje pragnienia i fantazje zostały spełnione? TAK! Spełniły nawet to, do czego przedtem nawet, przed sobą bym się nie przyznała. Uświadomiłam sobie, że można wykorzystać obcego kutasa do osiagnięcia rozkoszy i nadal kochać męża, ba... można chyba kochać bardziej. Przestałam bać się dotykać i pieścić kutasa innego faceta. To tylko i wyłącznie organ we wspólnej grze... Pozbyłam się wielu zahamowań. Teraz zdaję się na pomysły i inwencję Piotra bez obaw, że mu nie wystarczam, że go znudziłam. Łączy nas wspólne przeżycie, wspólne przeżywanie, wspólna wiedza tajemna i uczucie, nie wiem czy nie większe, dojrzalsze niż kiedykolwiek wcześniej...
Dodany: 22-02-2008 23:16:40 wyświetlony: 151 razy
2007 © http://erotyka-sex.com T: 0.222 S: 10