Strona główna
Zbiorowy Seks - Ania - Pokojówka - Pani Beata i Asia - Wyjaz na Chorwację - Młody Klient - Na działce - Profesorka - Ciotka Helena - Niedopieszczona - Wieczór w bramie - Lisbijka małolata - Nimfomanki - Pierwszy raz - Kolega ze szkoły - Nowa szkoła - Na polanie - Ból głowy... - Mój seks w lesie - Przygoda na działce - Po cięzkim dniu pracy. - Rubikon cz. 1 - Rubikon cz. 2 - Rubikon cz. 3 - Agnieszka - Seks na urlopie -
Erotyka » Artykuły » Dojrzałe » Rubikon cz. 2
User



Erotyka » Artykuły » Dojrzałe » Rubikon cz. 2

opowiadania opowiadania erotyczne

erotyka laski

Rubikon cz. 2
Wzięłam prysznic i zaczęłam przeglądać szafę. Postanowiłam, że na spotkanie pójdę w krótkiej, ale powiewnej, szytej z półkoła sukience z białej etaminy. Była bardzo seksowna, a jej powiewność i szerokość maskowały skutecznie moje, przez ostatnie pół roku nabyte bez mojej woli, kilogramy. Urządziłam sobie drzemkę, pobiegłam na solarium poprawić cerę, położyłam maseczkę i wzięłam do ręki książkę, aby odegnać emocje. I tak nie za bardzo to się udało, ale czas minął. Gdy już założyłam sukienkę, doszłam do wniosku, że mogę wyeliminować stanik. Po pierwsze mój biust spokojnie tolerował brak stelaża, a poza tym ramiączka stanika wychodziłyby spod ramiączek sukienki czego nie cierpię. Stanęłam przed lustrem - no tak, nie wyglądasz najgorzej- mruknęłam do siebie z aprobatą, aczkolwiek białe koronkowe stringi trochę zbyt niepokojąco przeświecały przez cieńką etaminę, ale już nie chciałam niczego zmieniać. "W końcu idę na randkę" - pomyślałam z przekąsem.

"Pod aniołem" znalazłam się punktualnie. Lokal był jak to ostatnio było modne, stylizowany na stary. Sztucznie postarzone ściany ze stylowymi sztychami, pod ścianami zamiast krzeseł, czy foteli bardzo niskie kanapy-siedziska w kształcie dosyć mocno zamkniętej podkowy i pośrodku niski okrągły stół, o średnicy ponad metra, co powodowało, że podkowy kanaposiedzisk były dosyć obszerne, a od sąsiednich oddzielało je przepierzenie z którego zwieszały się łukiem nad sam stół gustowne, dające stłumione światło lampy. Po bokach każdej podkowy były udrapowane ciężkie kotary jakby zachęcające do intymnego zasłonięcia. Całość sprawała wrażenie przytulności i intymności.

- Hm, hm - pomysłałam sobie - niezły wybór jak na takie spotkanie.
Lokal był prawie pusty, przy barze na wprost młody kelner flirtował z barmanką. W niszy podkowy po lewej stronie czuliła się dosyć prowokacyjnie jakaś młoda para. Facet, z grzywą, skręconych, niezorganizowanych włosów pochylał się nad odkrytym ramieniem dziewczyny. Wycofałam się ze środka, głupio bym się czuła siedząc sama, w sprawiającym tak intymny nastrój lokalu. Postanowiłam pospacerować dziesięć minut i wrócić.
- A może wcale nie przyjdą - przemknęło mi przez głowę z nadzieją, ale i ze złością - po cholerę tak się pindryczyłam - pomyslałam.
Bezmyślnie oglądając witryny sklepowe snułam się z nogi na nogę. Po piętnastu minutach wróciłam do pubu i stwierdziłam że nic się nie zmieniło. Jedyna para czuliła się nadal, ich karesy były jeszcze śmielsze. "Przecież to nie oni, są za młodzi" - pomyślałam. Przyszło mi do głowy że zadzwonię do mojej pary na komórkę, może się określą, kiedy przybędą. Oparłwszy się o framugę dębowych drzwi wyklikałam numer. Gdzieś zagrała muzyczka elektronicznego syntezatora i uświadomiłam sobie, że odezwał się telefon na stole, jedynej w lokalu pary.
- Szlag by trafił - pomyślałam - przecież twierdzili że są starsi.
Jednak gdy młody mężczyzna podniósł głowę znad ramienia swojej oblubienicy, ujrzałam że wcale nie jest nastolatkiem, a trzydziestkę skończył już parę lat temu. Po prostu młodo się nosi, a kolorowe bermudy na owłosionych nogach i sprany T-shirt skutecznie mnie oszukały. Wyłączyłam szybko komórkę i podeszłam do stolika.

- Byliśmy umówieni, Paulina jestem - wydukałam z siebie drżącym głosem nie mając czasu na jakiekolwiek zastanowienie i krygowanie się. Podnieśli na mnie spojrzenia. Ona, Karolina, śniada, pięknie opalona brunetka z dziwnie, niepasującymi do jej karnacji, niebieskimi oczyma. Twarz miała przeciętnej urody, co nie znaczy, że brzydką, chyba trafniej by było okreslić plebejsko-pospolitą. Za to figura... Wspomnienie mojej wczesnej młodości. Nawet gdy miałam, tak jak ona trzydzieścikilka lat, to i tak byłam bardziej rozłożysta, "dupiata" jak lapidarnie określał Piotr, a że biust mój też nigdy do małych, dziewczęcych nie należał, więc takiej sylwetki jak dziewczyna, tfu, kobieta siedząca przede mną, nie miałam właściwie nigdy. Karol, młodzieńczo wyglądający mężczyzna siedzący przede mną sprawiał wrażenie dwudziestolatka, jednak o bliższym przyjrzeniu zauważyłam bruzdy zgoła nie młodzieńczych zmarszczek pod oczyma, jak i siwe nitki w poskręcanych kędziorach długich włosów.

- Tak, witam, bardzo mi.. nam miło - poprawił się szybko.
- Usiądziesz obok mnie, czy obok Karoli - zapytał patrząc na mnie uważnie, ale nie lubieżnie. Z przerażeniem uświadomiłam sobie, że stoję w strumieniu popołudniowego światła słonecznego wpadającego przez otwarte drzwi, a mężczyzna, z którym rozmawiam, siedząc naprzeciwko na niskim siedzisku ma głowę poniżej mojego pępka i przez zwiewną tkaninę sukienki widzi mnie jak w rentgenie. Czułam fizycznie dotyk jego wzroku schodzący od piersi przez brzuch po krocze. Zrobiłam gwałtowny ruch obracając się bokiem, ale ostre promienie popołudniowego słońca dotychczas przechodzące przez tą przeklętą kieckę dotychczas na wprost, omiatały mnie bokiem uwydatniając opalone ciało obleczone w białą, w tej chwili absolutnie transparentną tkaninkę. Zobaczyłam błysk uśmieszku w tych jego dużych, przenikliwych, sprawiających jakby były bez dna, oczach. Nie czekając na drugie zaproszenie usiadłam dosyć gwałtownie obok Karola i o zgrozo, ta fatalna sukienka odsłoniła mnie zupełnie. Siedziałam jak w peep show, poddana obserwacji już nie tylko Karola i Karoliny, ale nawet kelner nudzący się dotychczas przy barze spojrzał na mnie z zainteresowaniem. Okazało się bowiem, że blaty stołów położone są na płaskich, niewiele mniejszych od nich walcach, całkowicie uniemożliwiających wyprostowanie nóg, a siedzenie na niskim siedzisku, powodowało, że kolana miałam na wysokości piersi i szeroka sukienka swobodnie, jak na reklamie kremu do depilacji nóg, bezszelestnie zsuwała się z moich ud, odsłaniając bezczelnie nie tylko uda, ale również moje koronkowe majtki. O zgrozo, mój sąsiad, obok którego usiadłam miał teraz wnikliwszy dostęp do penetracji wzrokowej niż gdy stałam prześwietlana słońcem. Był na tyle taktowny, że nie odezwał się doputy nie ogarnęłam zsuwającej się sukienki i nie opięłam jej ciasno garścią od kolanami, gniotąc przy okazji niemiłosiernie. Karol przemilczał, udając, że nic nie widzi, natomiast ta mała wydra, jego żona, siedząca po jego drugiej stronie odezwała się niewinnie.
- O, masz bardzo fajne majtki, też szukałam takich, podoba mi się ta koronka w te duże oczka.
- Kurwa mać - ryknęłam na nią w duchu - zamilcz cholero.

- Tak? - bąknęłam z udawanym uśmiechem głośno - Kupiłam na straganie we Lwowie, tamtejsze babuszki są mistrzyniami świata w koronkarstwie i hafcie. Mam jeszcze cztery pary.

- Nade mną pojawił się kelner, już bez krygowania, bezczelnie usiłujący zajrzeć mi w krocze. Zuchwały gnojek, już dużo wczesniej zapewne odkrył "zalety" tego lokalu wykorzystywał zakłopotnie obnażonych nagle kobiet.
- Dużą mineralną z lodem i cytryną proszę.
- Coś jeszcze? - zapytał usłużnie by przedłużyć okazję do zapuszczania żurawia.
- Nie - syknęłam tak jadowicie, że odwrócił się na pięcie.
- Nie denerwuj się, nie masz się czego wstydzić, jesteś zbyt piękną kobietą, abyś mogła się krępować tą, powiedzmy, trochę niefortunną pozycją. Tutaj wszystkie nowe twarze, a właściwie ... dupy ... mają ten sam problem - uśmiechnął się Karol.
- Ja na takich młodych bezczelnych kelnerów mam swój sposób - rzuciła przyjaźnie Karolina.
- Tak, a mianowicie? - zapytałam - jaki?
- Taki - powiedziała i zrobiła coś, co wprowadziło mnie w absolutne osłupienie. Wsunęła ręce pod spódnicę, uniosła lekko tyłek i sprawnym ruchem zsuneła z siebie maleńkie majtki. Podsunęła je pod nos, powąchała i położyła niedbale na stole.
Podchodził właśnie kelner niosący na tacy butelkę z moją zmrożoną mineralną i wysoką szklankę przyozdobioną plasterkiem cytryny. Gdy zbliżył się wystarczająco, Karolina patrząc mu bezczelnie w oczy rozsunęła kolana. Uda dziewczyny, właściwie kobiety, mającej wysoko, przez tą podstępna konstrukcję stołu, kolana, schodziły pod tym samym kątem w dół, co spojrzenie młodzieńca. Kolana rozchyliły się jeszcze bardziej, dając już niczym nieskrępowany dostęp wzroku do ponętnego krocza. Szklanka niebezpiecznie zadzwoniła o butelkę. Biedak, nalewając rozdygotaną ręką wodę oparzył się boleśnie w nadgarstek o zapaloną lampkę oliwną. Mąż Karoliny obserwował całą ta scenę z obojętnym rozbawieniem.
- Więc do rzeczy, w końcu jesteśmy sami - rzucił odprowadzając spojrzeniem odchodzącego kelnera - możemy teraz spokojnie porozmawiać.
- Czy zechcesz teraz opowiedzieć, jakie są konkretne przyczyny naszego poznania? Wybacz, ale zazwyczaj to albo faceci, albo pary razem poszukują znajomości, stąd moje i nasze zdziwienie.

Karolina potwierdzająco skinęła brodą, nie przerywając siorbać drinka przez słomkę.
- Hm... jak by tu powiedzieć... Właściwie to w mailach już pisałam...
Usiłowałam wytłumaczyć, jak to mój mąż Piotr zaskoczył mnie wyjawieniem swoich fantazji i pragnień. Tłumaczyłam, że właściwie nie przejawiam entuzjazmu, ale za bardzo kocham męża, abym miała się narażać, że w poszukiwaniu swoich marzeń, miałby uczynić coś poza moimi plecami, a poza tym - tłumaczyłam - doszłam do wniosku, że lepiej przejąć inicjatywę, bo wtedy można zapanować nad sytuacją i nie pozwolić na przypadki.
- Wnioskuję, że Twój mąż o naszym dzisiejszym spotkaniu nic nie wie? - zapytał.
- No właśnie, chcę, aby to była dla niego niespodzianka, zaskoczenie.
- A czy masz, chociaż pomysł, wyobrażenie tego, do czego zmierzasz? - wtrąciła Karolina.
- ... hm, nie precyzowałam dotychczas tego wyślach, ale ... Seks w dwie pary. - wydusiłam z siebie, z trudem, jakbym przełykała literatkę tranu z piołunem.
- Z tego co zrozumiałam, Twojego męża kręciłoby, abyś była rżnieta przez Karola - ciągnęła beznamiętnie mała żmija.
...... przemilczałam, co nie było oznaką ani potwierdzenia, ani negacji.
- Mnie się bardzo podobasz, fascynują mnie od dzieciństwa dojrzałe kobiety - uśmiechnął się Karol - cała przyjemność byłaby po mojej stronie. Po twojej też, bardzo bym się postarał - dorzucił z miłym uśmiechem.
Chyba wyglądałam jak flaga narodowa, czułam że już nie czerwienię się, a płonę, jak krzew mojżeszowy, w mojej białej sukience.
- Nie denerwuj się, to nie jest przykre, wręcz przeciwnie. - spostrzegł mój stan i uspokajał mnie, swoim niskim, przyjemnym głosem.
- Niby zdaję sobie z tego sprawę, po co tutaj jestem, co nie zmienia faktu, że to mnie okropnie stresuje i krępuje - odpowiedziałam.
- A co Ciebie tak bardzo stresuje, co jest dla Ciebie największym problemem - zapytała Karolina - omówmy to.
- Wiesz, wiecie - poprawiłam - ja dotychczas miałam do czynienia z jednym tylko facetem i był nim mój mąż.
- A więc syndrom strachu przed drugim kutasem - rzuciła bezceremonialnie.
Nie odpowiedziałam, ale moje milczenie było najwymowniejszym potwierdzeniem jej słów...
- ... Tak, ażebyś wiedziała, mi kutas męża dotychczas wystarczał, bardzo mi się podoba, kocham go, kocham, jeśli tak można wyrazić się o fragmencie drugiego człowieka - wyrzuciłam z siebie, nerwowo zgniatając zwiniętą pod kolanami w pęk sukienkę.
- Widzisz, tutaj popełniasz błąd rzeczowy. Nie można kochać fragmentu ciała, kocha się osobę, osobowość. Nie można zakochać się w dłoni, palcach, cipce i penisie. - kontynuował Karol - Nie bez przyczyny mówię tutaj o dłoniach czy palcach, one też dostarczają nam rozkoszy, czyż tak? - zapytał spogladając mi w oczy - Czyż nie paluszkiem się masturbujesz?
Nawet z mężem nie rozmawiałam o masturbacji, opuściłam oczy. - Po cóż ja tutaj przyszłam? - myślałam, spłoniona jak piwonia - Cholera, zachciało mi się niespodzianek dla męża.
Karol widząc moje rozgorączkowanie położył mi dłoń na udzie, wolno przesuwając w dół, zsuwając połę pogniecionej sukienki i obnażając moją nogę, a własciwie już nie tylko nogę. Spojrzałam gorączkowo na bar, młody kelner tak celnie załatwiony przez Karolinę zniknał na zapleczu. Byliśmy sami, wielkie wentylatory mieliły wolno gęste, ciężkie powietrze sierpniowego upalnego wieczoru.
- Nie denerwuj się, usiłuję Cię tylko oswoić z nowa sytuacją, przecież jesteś tutaj po to, abyśmy poznali się, również intymnie - łagodnie mnie uspokajał.
- A może byś skoczyła od razu na głęboką wodę? - zapytała z niewinną miną ta cholerna żmijka - Może również zdejmiesz majtki?
Osłupiałam. O mało nie zakrztusiłam się przełykaną wodą.

- Nie, chyba na razie lepiej nieee. - wydukałam.
- Karol uśmiechnął się przeciągle. Sprawiał wrażenie, że pomysł rzucony od niechcenia przez swoją żonę, albo wcześniej uzgodnili, albo, jeśli nawet było to spontaniczne, bardzo mu się spodobał.
- Tak, spróbuj, od czegoś musisz zacząć, lepiej nie zostawiaj wszystkiego na ostatną chwilę, bo się wszystko wysypie i niespodziankę dla twojego Piotra diabli wezmą.
- No spróbuj, przełam się - zachęcał. Karolina bezceremonialnie rozłożyła kolana dając do zrozumienia, że naprawdę w majtkach nie ma co ukrywać. Jej pipka była gładko wygolona, a opalone, ciemne mięsiste wargi lekko się rozchylały ukazując szklistą, delikatną lepkość.
Karol dłonią wodził już po moim udzie od czasu do czasu muskając koronkę majtek. Ogarnieta skrajną desperacją, wiedziałam że coś musi się zdarzyć. Albo wybiegnę stąd i zapomnę o sprawie... Albo... Taak, nawet, jeśli będę udawała że zapomniałam, to Piotr... Tak, Piotr nie zapomni. On nic nie wie o moich knowaniach. On na razie myśli, fantazjuje, ale jeśli te fantazje...
Poruszyłam się dosyć gwałtownie i równie gwałtownie włożyłam ręce pod sukienkę. Zdejmowałam tak gwałtownie, że aż coś w nich trzasnęło. Chciałam włożyc do torebki, ale Karol ubiegł mnie, delikatnie, ale stanowczo powstrzymując moją dłoń wyjął z pomiędzy palców najbardziej intymny element mojej garderoby. Powtórzył gest Karoliny sprzed pół godziny, przykładając je do nosa i głeboko się zaciągając.
- Wąchacze się znaleźli - myślałam patrząc na Karola.

- Wchłaniam Twoje feromony - powiedział, jakby czytając w moich myślach. Następnie rzucił majtki na stół obok stringów Karoli.
Pojawił się kelner - chyba bydlak obserwował nas z zaplecza. Tym razem, bez żadnej żenady spogladał na moje sciśnięte kurczowo kolana.
- Czy coś państwu jeszcze podać? - zapytał cynicznie uprzejmym głosem.
- Tak, dla wszystkich to samo - odparłam wściekle, nie wiem co mnie napadło, co się stało, ale widząc jego wzrok sliniący się na moich kolanach powoli je rozsunęłam. Facet zbaraniał, cofnął się obracając na pięcie i prawie wybiegł na zaplecze.
- No, znakomicie, Paulino, robisz postępy- Karol roześmiał się głośno zerkając miedzy moje nogi. Ścisnęłam na powrót kolana znowu się rumieniąc.
- Paulo, przed kelnerem je rozsunełaś, a mi zabraniasz? - Karol udawał obruszonego - przecież to ma być intymna znajomość.
- A swoją drogą, wspominałaś, że kochasz penisa swojego męża, czy możesz go opisać szczegółowo? Nie proszę Cię o to, z próżnej ciekawości, ale jeśli będziemy o tym swobodnie rozmawiać, może pozwoli Ci się otworzyć, odblokować i ułatwi to spotkanie właściwe. Przecież zaplanowałaś niespodziankę dla męża, on ją na pewno zaakceptuje, ale jeśli Ty, Twoje postępowanie, mają być częścią tej niespodzianki, to lepiej nie zostawiaj wszystkiego na ostatnią chwilę, bo to, przy Twoim obecnym zablokowaniu na pewno nie wypali.
- Ale co mam opowiadać, kutas jak kutas, jest fajny, miły i sprawny, co tu jeszcze dłużej mówić - byłam coraz bardziej zakłopotana sytuacją, w którą się sama wmanewrowałam.


Dodany: 22-02-2008 23:13:27 wyświetlony: 102 razy