User
Kolega ze szkoły
Marka spotkałam przypadkiem, spędzając kilka dni wakacji w Kołobrzegu. Nie wiedziałam wtedy, że jest tak wspaniałym kochankiem. Nigdy bym nie pomyślała, że między nami do czegoś dojdzie - chociaż chodziliśmy do tej samej szkoły, to nigdy nasza rozmowa nie trwała dłużej niż kilka minut. Tymczasem po krótkiej wymianie zdań okazało się, że mamy sobie wiele do powiedzenia. W związku z tym, Marek zaprosił mnie do domu.
Rozmawialiśmy, wspominaliśmy dawne czasy, okazało się, że mamy wielu wspólnych znajomych. Delektowaliśmy się szampanem. Nagle, ku mojemu zdziwieniu Marek podszedł do mnie, objął ramieniem i pocałował. Byłam zaskoczona, ale po chwili postanowiłam odwzajemnić jego pocałunek. Z nikim nie całowałam się jeszcze w ten sposób. Najpierw delikatne muśnięcia warg, potem coraz śmielej, aż w końcu nasze języki spotkały się w miłosnym uścisku. To było tak wspaniałe, że nawet nie zauważyłam, kiedy jego ręce poczęły na moich pośladkach, aby przycisnąć moje łono do nabrzmiałego już członka. Poczułam przyjemną wilgoć w okolicach szparki. Kiedy skończyliśmy ten jakże namiętny pocałunek, on powiedział:
- Wiesz Agnieszka, zawsze wzbudzałaś we mnie najdziksze żądze
Po czym wziął mnie za rękę i poprowadził w kierunku sypialni, zabierając po drodze niedokończoną butelkę szampana.
Mój mężczyzna stanął przede mną i zaczął delikatnie rozpinać guziki luźnej sukienki, która po chwili opadła na podłogę. Powoli położyłam się na łóżko - on w tym czasie zdjął koszulę i spodnie, a następnie przykucnął nade mną i zaczął całować. Tym razem dał odpocząć moim ustom - delikatnie muskał moje uszy, potem szyję, jednocześnie rozpinając koronkowy stanik. Nagle przestał, podniósł się i sięgnął po szampana.
Spełnił moją prośbę i wlał kilka kropel do moich ust, po czym zaczął polewać moje nabrzmiałe piersi. Cienka stróżka pociekła po obu stronach szyi, jednak większość spłynęła w dół, aby stworzyć miniaturowe jeziorko na pępku i stamtąd rozpłynąć się we wszystkich kierunkach. Mimo że jeszcze miałam na sobie majteczki, poczułam, jak musująca substancja spływa po cipce i miesza się z moimi sokami. Z niecierpliwością czekałam na dalszy ciąg, którego nie trudno było się domyślić. On chwilę patrzył na moje pieniące się ciało, po czym pochylił się i zaczął smakować słodki płyn wymieszany z potem. Najpierw delikatnie czubkiem języka muskał moje piersi, zaczynając od brodawek, potem, coraz łapczywiej liżąc, zjeżdżał w dół. Zatrzymał się przy pępku, gdzie zebrała się największa ilość wylanego szampana. Poświęcił dużo czasu temu wgłębieniu mojego ciała. Po wyssaniu ostatniej kropelki podniósł się, pocałował przez majteczki moją piczkę, po czym szybkim ruchem zsunął ostatni kawałek koronkowej tkaniny okrywający moje rozpalone ciało. Następnie zrobił coś, czego chyba nigdy nie zapomnę. Sięgnął po szampana, drugą ręką delikatnie rozchylił płatki mojej rozpalonej różyczki, po czym wylał na moją dziurkę resztę butelki. Zimny, musujący płyn napełnił całą cipkę, po czym spłynął na prześcieradło, które było już i tak mokre od moich soków. Wtedy przyszedł pierwszy orgazm. Zaczęłam błagać, aby wylizał moje napełnione wnętrze, a on tymczasem przyglądał się, jak lepka ciecz wylewa się ze mnie pod wpływem ekstatycznych skurczów. Kiedy ta nagła fala rozkoszy zaczęła ustępować, on najwidoczniej postanowił przedłużyć mój orgazm. I doskonale mu się to udało. Przyklęknął przy mojej pisi, delikatnie ją pocałował, po czym czubkiem języka coraz bardziej zagłębiał się między me dolne wargi. Jego ręce w tym czasie spoczęły na moich udach, powędrowały w kierunku brzucha, aż w końcu znalazły się pod pośladkami i delikatnie je ugniatały. Mimowolnie zaczęłam pieścić swoje piersi. On tymczasem zajął się ssaniem łechtaczki. Czułam się wspaniale! Nikt jeszcze nie poświęcił tyle uwagi najmniejszej chyba części kobiecego ciała, a to było takie przyjemne! Położyłam ręce na jego głowie i z całej siły przycisnęłam do rozpalonego łona. On dał odpocząć mojemu guziczkowi i zaczął wylizywać mą dziurkę od środka. Coraz głębiej i głębiej. Aż zaczęłam go prosić:
- Wejdź we mnie!
Błagałam:
- Wyruchaj mnie!
Stawałam się coraz bardziej wulgarna:
- Wsadź swojego kutasa w moją pizdę najgłębiej jak potrafisz!
Wtedy on wstał, ściągnął slipki, po czym położył się na mnie i wprowadził swego ogromnego penisa do rozpalonej do czerwoności pochwy. Idealnie do mnie pasował, całkowicie wypełniał moje rządne dzikich wrażeń wnętrze. Uczucie nieopisanej rozkoszy zakłóciła na chwilę obawa o konsekwencje tego zbliżenia, ale przypomniałam sobie wkrótce, że ostatnią pigułkę wzięłam punktualnie. On tymczasem zaczął poruszać gigantycznym fallusem. Najpierw powoli, ale mocno, dogłębnie. Oboje zaczęliśmy cicho jęczeć. Objęłam jego ciało nogami, a moje ręce spoczęły na jego pośladkach, dzięki czemu mogłam kontrolować jego ruchy. Przyśpieszał. Coraz szybciej i szybciej. Nasze jęki stawały się coraz głośniejsze. Aż stało się! Poczułam serię strzałów na ściankach waginy. Ciepła, oleista substancja zaczęła wypełniać moje ciało. To oraz poprzednie zabiegi mojego kochanka sprawiły, że przeżyłam chyba największy orgazm mojego życia.
Po chwili leżeliśmy obok siebie, nadzy, zmęczeni, upojeni rozkoszą. Próbowałam zasnąć, lecz bezskutecznie. Odpoczęłam kilka minut przy boku kochanka, po czym postanowiłam odwdzięczyć się mu za wysiłek nad moim ciałem. Uklęknęłam nad jego berłem, które niedawno sprawiło mi nieopisaną rozkosz. O ile "robienie loda" uważałam za coś poniżającego dla kobiety, to teraz czułam, że należy się to Markowi. Wzięłam do ręki miękkiego jeszcze penisa, odsunęłam skórkę osłaniającą jego czubek, po czym wzięłam go do buzi. Członek Marka natychmiast zaczął rosnąć, pęcznieć, aż osiągnął rozmiar zbliżony do tego, kiedy był w mojej piczy. Mój mężczyzna tylko westchnął cicho, oczekując na dalszy rozwój wydarzeń. Objęłam wargami miejsce, gdzie kończy się czerwona główka, językiem zaś zlizywałam z niej słodkawy płyn. Moja cipka była żądna nowych wrażeń. Świadomość, że w każdej chwili mogę dosiąść lizanego w tej chwili fallusa rozpalała mnie jeszcze bardziej. Jednak postanowiłam dokończyć to, co zaczęłam. Trzymając jedną ręką nasadę ogromnej już maczugi szkolnego kolegi, drugą skierowałam na podłogę w poszukiwaniu torebki, która obsunęła się tam razem z sukienką. Odnalazłam ją, po czym wyciągnęłam z niej przyrząd mogący choć w niewielkim stopniu zastąpić obecność penisa w mojej pizdeczce. Włączyłam najintensywniejsze wibracje i umieściłam urządzenie w błagającej o to piczce. Tymczasem nadal zajmowałam się najważniejszą częścią ciała mojego mężczyzny. Jedną ręką pieściłam mu jądra, drugą przytrzymywałam ogromnego penisa. Przesuwałam ustami w górę i w dół. Po kilku chwilach połykania tego narzędzia rozkoszy, w trakcie których kilka razy przytrzymałam wibrator wysuwający się z mojej coraz bardziej śliskiej waginy, poczułam wypływającą ciecz z przyrodzenia mojego kochanka. Miała taki słodki smak, że postanowiłam ją wypić. Jednak było jej tak dużo, że nie nadążałam połykaniem. Wyciągnęłam z ust wytryskającego członka i dokończyłam ręką. Ostatnie porcje wyciekającej substancji znalazły się na mojej twarzy. Moja cipka stała się tak śliska z podniecenia, że wibrator po prostu z niej wyskoczył. Po ostatnim strzale białej cieczy penis Marka stał się mały, jak przedtem. Aż trudno było uwierzyć, że niedawno spowodował największy orgazm mojego życia. Spiłam ostatnie krople lepkiego płynu, a następnie położyłam się obok zaspokojonego przeze mnie kochanka. On, jakby w podzięce za mój trud zlizał z mojej twarzy resztę gorącej spermy, po czym zasnęliśmy w objęciach. Od tego czasu jesteśmy razem, a nasze zbliżenia są jeszcze ciekawsze.
Rozmawialiśmy, wspominaliśmy dawne czasy, okazało się, że mamy wielu wspólnych znajomych. Delektowaliśmy się szampanem. Nagle, ku mojemu zdziwieniu Marek podszedł do mnie, objął ramieniem i pocałował. Byłam zaskoczona, ale po chwili postanowiłam odwzajemnić jego pocałunek. Z nikim nie całowałam się jeszcze w ten sposób. Najpierw delikatne muśnięcia warg, potem coraz śmielej, aż w końcu nasze języki spotkały się w miłosnym uścisku. To było tak wspaniałe, że nawet nie zauważyłam, kiedy jego ręce poczęły na moich pośladkach, aby przycisnąć moje łono do nabrzmiałego już członka. Poczułam przyjemną wilgoć w okolicach szparki. Kiedy skończyliśmy ten jakże namiętny pocałunek, on powiedział:
- Wiesz Agnieszka, zawsze wzbudzałaś we mnie najdziksze żądze
Po czym wziął mnie za rękę i poprowadził w kierunku sypialni, zabierając po drodze niedokończoną butelkę szampana.
Mój mężczyzna stanął przede mną i zaczął delikatnie rozpinać guziki luźnej sukienki, która po chwili opadła na podłogę. Powoli położyłam się na łóżko - on w tym czasie zdjął koszulę i spodnie, a następnie przykucnął nade mną i zaczął całować. Tym razem dał odpocząć moim ustom - delikatnie muskał moje uszy, potem szyję, jednocześnie rozpinając koronkowy stanik. Nagle przestał, podniósł się i sięgnął po szampana.
Spełnił moją prośbę i wlał kilka kropel do moich ust, po czym zaczął polewać moje nabrzmiałe piersi. Cienka stróżka pociekła po obu stronach szyi, jednak większość spłynęła w dół, aby stworzyć miniaturowe jeziorko na pępku i stamtąd rozpłynąć się we wszystkich kierunkach. Mimo że jeszcze miałam na sobie majteczki, poczułam, jak musująca substancja spływa po cipce i miesza się z moimi sokami. Z niecierpliwością czekałam na dalszy ciąg, którego nie trudno było się domyślić. On chwilę patrzył na moje pieniące się ciało, po czym pochylił się i zaczął smakować słodki płyn wymieszany z potem. Najpierw delikatnie czubkiem języka muskał moje piersi, zaczynając od brodawek, potem, coraz łapczywiej liżąc, zjeżdżał w dół. Zatrzymał się przy pępku, gdzie zebrała się największa ilość wylanego szampana. Poświęcił dużo czasu temu wgłębieniu mojego ciała. Po wyssaniu ostatniej kropelki podniósł się, pocałował przez majteczki moją piczkę, po czym szybkim ruchem zsunął ostatni kawałek koronkowej tkaniny okrywający moje rozpalone ciało. Następnie zrobił coś, czego chyba nigdy nie zapomnę. Sięgnął po szampana, drugą ręką delikatnie rozchylił płatki mojej rozpalonej różyczki, po czym wylał na moją dziurkę resztę butelki. Zimny, musujący płyn napełnił całą cipkę, po czym spłynął na prześcieradło, które było już i tak mokre od moich soków. Wtedy przyszedł pierwszy orgazm. Zaczęłam błagać, aby wylizał moje napełnione wnętrze, a on tymczasem przyglądał się, jak lepka ciecz wylewa się ze mnie pod wpływem ekstatycznych skurczów. Kiedy ta nagła fala rozkoszy zaczęła ustępować, on najwidoczniej postanowił przedłużyć mój orgazm. I doskonale mu się to udało. Przyklęknął przy mojej pisi, delikatnie ją pocałował, po czym czubkiem języka coraz bardziej zagłębiał się między me dolne wargi. Jego ręce w tym czasie spoczęły na moich udach, powędrowały w kierunku brzucha, aż w końcu znalazły się pod pośladkami i delikatnie je ugniatały. Mimowolnie zaczęłam pieścić swoje piersi. On tymczasem zajął się ssaniem łechtaczki. Czułam się wspaniale! Nikt jeszcze nie poświęcił tyle uwagi najmniejszej chyba części kobiecego ciała, a to było takie przyjemne! Położyłam ręce na jego głowie i z całej siły przycisnęłam do rozpalonego łona. On dał odpocząć mojemu guziczkowi i zaczął wylizywać mą dziurkę od środka. Coraz głębiej i głębiej. Aż zaczęłam go prosić:
- Wejdź we mnie!
Błagałam:
- Wyruchaj mnie!
Stawałam się coraz bardziej wulgarna:
- Wsadź swojego kutasa w moją pizdę najgłębiej jak potrafisz!
Wtedy on wstał, ściągnął slipki, po czym położył się na mnie i wprowadził swego ogromnego penisa do rozpalonej do czerwoności pochwy. Idealnie do mnie pasował, całkowicie wypełniał moje rządne dzikich wrażeń wnętrze. Uczucie nieopisanej rozkoszy zakłóciła na chwilę obawa o konsekwencje tego zbliżenia, ale przypomniałam sobie wkrótce, że ostatnią pigułkę wzięłam punktualnie. On tymczasem zaczął poruszać gigantycznym fallusem. Najpierw powoli, ale mocno, dogłębnie. Oboje zaczęliśmy cicho jęczeć. Objęłam jego ciało nogami, a moje ręce spoczęły na jego pośladkach, dzięki czemu mogłam kontrolować jego ruchy. Przyśpieszał. Coraz szybciej i szybciej. Nasze jęki stawały się coraz głośniejsze. Aż stało się! Poczułam serię strzałów na ściankach waginy. Ciepła, oleista substancja zaczęła wypełniać moje ciało. To oraz poprzednie zabiegi mojego kochanka sprawiły, że przeżyłam chyba największy orgazm mojego życia.
Po chwili leżeliśmy obok siebie, nadzy, zmęczeni, upojeni rozkoszą. Próbowałam zasnąć, lecz bezskutecznie. Odpoczęłam kilka minut przy boku kochanka, po czym postanowiłam odwdzięczyć się mu za wysiłek nad moim ciałem. Uklęknęłam nad jego berłem, które niedawno sprawiło mi nieopisaną rozkosz. O ile "robienie loda" uważałam za coś poniżającego dla kobiety, to teraz czułam, że należy się to Markowi. Wzięłam do ręki miękkiego jeszcze penisa, odsunęłam skórkę osłaniającą jego czubek, po czym wzięłam go do buzi. Członek Marka natychmiast zaczął rosnąć, pęcznieć, aż osiągnął rozmiar zbliżony do tego, kiedy był w mojej piczy. Mój mężczyzna tylko westchnął cicho, oczekując na dalszy rozwój wydarzeń. Objęłam wargami miejsce, gdzie kończy się czerwona główka, językiem zaś zlizywałam z niej słodkawy płyn. Moja cipka była żądna nowych wrażeń. Świadomość, że w każdej chwili mogę dosiąść lizanego w tej chwili fallusa rozpalała mnie jeszcze bardziej. Jednak postanowiłam dokończyć to, co zaczęłam. Trzymając jedną ręką nasadę ogromnej już maczugi szkolnego kolegi, drugą skierowałam na podłogę w poszukiwaniu torebki, która obsunęła się tam razem z sukienką. Odnalazłam ją, po czym wyciągnęłam z niej przyrząd mogący choć w niewielkim stopniu zastąpić obecność penisa w mojej pizdeczce. Włączyłam najintensywniejsze wibracje i umieściłam urządzenie w błagającej o to piczce. Tymczasem nadal zajmowałam się najważniejszą częścią ciała mojego mężczyzny. Jedną ręką pieściłam mu jądra, drugą przytrzymywałam ogromnego penisa. Przesuwałam ustami w górę i w dół. Po kilku chwilach połykania tego narzędzia rozkoszy, w trakcie których kilka razy przytrzymałam wibrator wysuwający się z mojej coraz bardziej śliskiej waginy, poczułam wypływającą ciecz z przyrodzenia mojego kochanka. Miała taki słodki smak, że postanowiłam ją wypić. Jednak było jej tak dużo, że nie nadążałam połykaniem. Wyciągnęłam z ust wytryskającego członka i dokończyłam ręką. Ostatnie porcje wyciekającej substancji znalazły się na mojej twarzy. Moja cipka stała się tak śliska z podniecenia, że wibrator po prostu z niej wyskoczył. Po ostatnim strzale białej cieczy penis Marka stał się mały, jak przedtem. Aż trudno było uwierzyć, że niedawno spowodował największy orgazm mojego życia. Spiłam ostatnie krople lepkiego płynu, a następnie położyłam się obok zaspokojonego przeze mnie kochanka. On, jakby w podzięce za mój trud zlizał z mojej twarzy resztę gorącej spermy, po czym zasnęliśmy w objęciach. Od tego czasu jesteśmy razem, a nasze zbliżenia są jeszcze ciekawsze.
Dodany: 24-11-2007 21:22:16 wyświetlony: 218 razy
2007 © http://erotyka-sex.com T: 0.21 S: 10